Jest coś atrakcyjnego w tych małych kryształkach wody. Niby każdy jest inny, ale mało kto tak naprawdę im się przygląda z bliska. Już dawno temu ten temat mnie zainteresował, gdy okazało się, że nie są to tylko sześciokątne gwiazdki, ale mogą one przybierać też inne kształty.

Moje fascynacja powróciła parę lat temu, gdy kupiłem sobie lustrzankę i szukałem różnych inspiracji do zdjęć podczas projektu 365. Znalazłem gdzieś prace Dona Komarechki i jego tłumaczenie jak je wykonał. Okazało się, że nie trzeba do tego wcale drogich obiektywów czy mikroskopów. Postanowiłem spróbować.

W ubiegłym roku jakieś pojedyncze efekty było widać, ale dopiero teraz udało się zebrać tego trochę więcej. Nie ma tego wiele, bo zima poskąpiła w opady, jednak już jestem w miarę zadowolony z efektów, więc się nimi dzielę.