Nie tak dawno wyrzuciłem ze strony Wordpressa i przesiadłem się na Ghosta. Nie trwało to jednak długo.

Czy potrzebuje CMSa?

Pisząc kilka postów z cyklu (W punktach)[W punktach] w Ghoście zdałem sobie sprawę, że tak naprawdę całe pisanie odbywa się u mnie raczej poza samą stroną (obecnie w Obsidianie). Gotowy tekst jest tam kopiowany i uzupełniany o obrazki i linki. Cała ta otoczka edytora nie jest mi w sumie tak bardzo potrzebna.

Prosty web

Zmęczyłem się już też trochę dużymi stronami internetowymi. Są coraz cięższe i długo się ładują, a często nie przekłada się to na ich jakość. Nawet powiedziałbym, że stają się coraz mniej czytelne rzez popupy o ciasteczkach i doładowywanie dodatkowych pasków i banerów.

Trochę nostalgicznie wspominam internet sprzed ponad dekady, gdy był znacznie prostszy, rozproszony po różnych tematycznych witrynach i jeszcze nie zmonopolizowany przez wielkie sieci społecznościowe.

Po tym jak zaczęło się całe zamieszanie z Twitterem, który zmienia się w X oraz Redditem, który mocno ogranicza używanie API postanowiłem przejrzeć alternatywy i okazało się, że ten prosty internet jeszcze nie umarł i wiele osób ma jeszcze swoje personalne i proste strony. Zapragnąłem też współtworzyć ten ruch, więc też jeszcze bardziej uprościć swoją stronkę.

Bye bye DB

Kiedyś myślałem, że baza danych dla strony to świetne rozwiązanie. Wszystko znajduje się w jednym miejscu i można tym prosto logicznie zarządzać.

Wszystko brzmi fajnie, dopóki nie trzeba z tego skorzystać w sposób nie do końca przewidziany przez twórców. Miałem okazję grzebać w bazie Wordpressa m.in. przy okazji różnych dziwnych ataków na stronę (na szczęście nie moją) i nie podobała mi się ta architektura. Z Ghostem aż tyle nie musiałem grzebać, ale z ciekawości też sprawdziłem jak tam wygląda baza danych i też nie byłem szczególnie zachwycony.

Z drugiej strony od jakiegoś czasu korzystam z Obsidiana i tam dzięki wtyczce Dataview można sobie robić zapytania jak do bazy danych ale bazując na notatkach tekstowych. Może nie jest to najszybsze rozwiązanie, jednak edycja samych dokumentów jest banalnie prosta.

Stwierdziłem więc, że baza danych dla strony nie jest mi aż tak bardzo potrzebna i zamiast tego lepszym rozwiązaniem może być właśnie praca na dokumentach tekstowych.

Wydajność

Kolejny argument nad zmianą to wydajność. Jak wcześniej wspominałem, przeładowane strony www już mi się przejadły. Generowanie stron od razu w HTMLu eliminuje czas potrzebny do ściągnięcia zawartości z bazy danych i jej obrobienia. Dzięki temu strony ładują się błyskawicznie.

Przykład tego rozwiązania przyszedł od Smashing Magazine. Mam ich w obserwowanych od dawna, a dopiero artykuł o tym jak pracują z TinaCMS uświadomił mi, że cała ich strona jest wygenerowana jako statyczne pliki HTML.

Skoro taki gigant z dużą redakcją potrafi ogarnąć workflow z generowaniem statycznych stron, to czemu też tego nie spróbować?

Witaj Hugo…

Tak więc od teraz strona działa na Hugo. Może trafniejszym byłoby określenie została wygenerowana przez Hugo. Mimo, że nazwa ta ciągle kojarzy mi się z programem telewizyjnym w którym dzieciaki kontrolowały trolla o tym imieniu, to wybrałem go, bo jest zachwalany za szybkość generowania stron. Jak na razie w tym aspekcie nie mam do niego zastrzeżeń.

… i sainti.me

W końcu też zdecydowałem się zrobić stronę także po angielsku. Dawno temu kupiłem domenę sainti.me właśnie z takim zamysłem, ale jakoś nie mogłem się zebrać z jej uruchomieniem. Teraz w końcu przyszedł na to czas.