Projekt 365 w Tookapic

Początek roku, to czas robienia postanowień. Mało kto jednak doprowadza te plany do realizacji. Wiele zależy od tego jak to postanowienie zostanie sformułowane. Rok temu chciałem nauczyć się robić lepsze zdjęcia i robić ich więcej. Zamiast tego zdecydowałem, że będę robił jedno zdjęcie dziennie przez cały rok i aby się tego trzymać założyłem konto na Tookapic. Wczoraj wrzuciłem tam zdjęcie nr 365.

Jak to się zaczęło? Zrobiłem sobie prezent pod choinkę i kupiłem cyfrową lustrzankę. Dawno temu dostałem podobną w wersji analogowej i spodobała mi się fotografia jako hobby. Niestety, konieczność wywoływania kliszy skutecznie ostudziła mój zapał i dopiero po latach zdecydowałem się spróbować do tego wrócić.

Miałem już aparat, ale teraz trzeba było nauczyć się z niego korzystać. Mimo, że teorię obsługi znałem, to praktyka rządzi się swoimi prawami. Stąd pomysł, żeby w 2017 roku zrobić coś, żeby to zmienić. Spodobała mi się idea projektu 365, w którym codziennie robimy jakieś zdjęcie. Dodatkowo, kiedy dowiedziałem się, że jest polski serwis, który został zbudowany właśnie w celu realizacji takich projektów, postanowiłem spróbować.

Zrobić jedno zdjęcie dziennie – w erze Instagrama coś takiego wydaje się proste. Jak się jednak okazało, zrobienie jednego dobrego zdjęcia dziennie nie jest takie łatwe. Trzeba mieć pomysł, wiedzieć jak ustawić aparat, jak skomponować kadr, pomyśleć o oświetleniu, potem wybrać jeszcze najlepsze ujęcie, poddać je obróbce i opublikować. Robienie tego codziennie to nie tylko wyzwanie fotograficzne, ale również próba systematyczności i regularności (co nie jest moją mocną stroną).

Mijał jednak dzień za dniem. Czułem się pewniej w robieniu zdjęć. Eksperymentowałem i uczyłem się nowych rzeczy. Nie zawsze wychodziło, nie zawsze był czas na zrobienie czegoś dobrze, ale trzeba było coś wymyślić. Na pewno pomocne były tematy tygodnia, które pomagały nakierować plany na zdjęcie. Dużo dobrego można znaleźć także obserwując innych użytkowników portalu oraz na forum z rozmówkami. Dzięki niemu poszerzałem swoją wiedzę i nawet obejrzałem wykłady z zajęć o fotografii w Stanford.

Tak minął rok. Podczas tego roku dużo się nauczyłem nie tylko o robieniu zdjęć, ale też i o sobie samym. Projekt 365 to wyzwanie w kreatywności i systematyczności i trzeba było codziennie znaleźć w sobie choć trochę jednego i drugiego. Powstał wręcz fotograficzny dziennik, w którym każde zdjęcie to także wspomnienie tego, co siedziało w mojej głowie podczas jego robienia.

Ten dziennik możecie zobaczyć na moim profilu w Tookapic, a jeśli chcecie też mieć taką pamiątkę, to zachęcam do spróbowania samemu zmierzyć się z projektem 365.

Mimo ukończenia projektu na razie nie kończę z robieniem zdjęć na Tookapic. Zobaczymy, co przyniesie rok 2018.