Pisz albo giń!

Pisanie tekstów nie jest rzeczą łatwą, zwłaszcza na komputerze. Oprócz skomplikowanego procesu twórczego, trzeba też mieć na uwadze całą masę spraw, które odciągają naszą uwagę od właściwego zadania. Powiadomienia o nowych wiadomościach e-mail, komunikatory, serwisy społecznościowe, RSSy, czy fora internetowe. Są to pokusy, którym ulega sporo osób, w tym także i ja.

Aby zwiększyć produktywność i skoncentrowanie uwagi na pisaniu tekstu powstał Write or Die. Jest to narzędzie, które ma zapewnić stały wzrost liczby znaków w dokumencie przez utrudnianie życia, jeśli nie będą się one pojawiały. Przed przystąpieniem do pracy wybieramy w jaki sposób  program będzie przypominał o pisaniu. Wśród opcji mamy łagodny popup, denerwujące dźwięki, a w trybie Kamikaze usuwanie wcześniej napisanego tekstu. Przed każdym przypomnieniem tło zmienia też kolor na czerwony. Ustawiamy także czas i ilość słów po których nie będziemy już nękani oraz jak długo możemy zwlekać z  kolejnym naciśnięciem klawisza.

Program jest dostępny w dwóch formach: jako darmowy edytor online oraz wersja offline oparta na Adobe Air kosztująca 10 dolarów. Sam korzystałem z wersji darmowej, mimo że po skończonej pracy trzeba samemu, ręcznie skopiować i zapisać tekst na dysku.

Czy to działa? Działa, ale w moim przypadku słabo się sprawdza. Często ułożenie sensownego zdania zajmuje mi więcej czasu niż jest przewidziane na napisanie kolejnych znaków. Zmiana koloru tła rozprasza przy tym uwagę. Można co prawda wpisywać pojedyncze litery bez żadnego znaczenie i po chwili je usuwać, ale to trochę oszukiwanie. Program kiepsko nadaje się też do pracy w oparciu o jakieś źródła, ponieważ przypomnienia o pisaniu przeszkadzają w pracy ze źródłem.

Mimo, że  Write or Die jest wart wypróbowania jeśli piszesz teksty. W wielu przypadkach się nie sprawdzi, ale może być ciekawym motorem napędowym np. w przypadku, kiedy objętość jest ważniejsza niż jakość tekstu.