Petrucci i smyczek w palcach

Chciałbym roz­po­cząć serię wpi­sów, w któ­rych chiał­bym przed­sta­wić utwory muzyczne, które w danej chwili uwa­żam za warte pole­ce­nia. Nie wiem jesz­cze jakie będą kry­te­ria dla nich, ale naj­waż­niej­szym na pewno będzie mój gust. Nie będę pisal o czymś, co mi się nie podoba.

Na pierw­szy ogień idzie John Petrucci ze swom Lost Without You zagra­nym na kon­cer­cie G3 (Satriani, Vai i Petrucci) w Bostonie w 2001 roku. Sporo osób pew­nie wie, kto to jest, ale wszy­scy, któ­rym jego nazwi­sko nic nie mówi, niech naj­pierw posłu­chają, a dopiero póź­niej zaczną czy­tać dal­szą część. Taka mała zagadka, dla tych wszyst­kich nie zna­ją­cych twór­czo­ści tego arty­sty. Spróbujcie zamknąć oczy i w cza­sie pierw­szej minuty odgad­nąć na jakim instru­men­cie gra Petrucci. Tym wszyst­kim, któ­rzy go nie znają, lub lepiej znają się na muzyce może się to wydać śmieszne, ale efekty mogą być zaskakujące.

John Petrucci — Lost Without You

Teraz przy­szła kolej na odpo­wiedź. Oczywiście tym instu­men­tem jest gitara elek­tryczna. Wszystkim, zwłasz­cza tym, któ­rzy pra­wi­dłowo odpo­wie­dzieli w cza­sie pierw­szej minuty, gra­tu­luję. Ja, mimo iż znam twór­czość Petrucciego, mia­łem pro­blemy z tym. Lost Without You zna­la­zło się tutaj wła­śnie ze względu na tą pierw­szą minutę, pod­czas któ­rej gitara brzmi bar­dziej jak instru­ment smycz­kowy. Nie znam się na tech­nicz­nej stro­nie takiego zabiegu, ale brzmi on bar­dzo cie­ka­wie. Gwarantuję jed­nak, że grane to było wyłącz­nie pal­cami. Widać to na róż­nego rodzaju kli­pach dostęp­nych na YouTube. Stąd taki wła­śnie tytuł wpisu.

Cały utwór jest dość spo­kojny. W kilku miej­scach Petrucci poka­zuje jed­nak swoje umie­jęt­no­ści i szyb­kość w grze na gita­rze. Nie są to jed­nak dłu­gie par­tie i dobrze kom­po­nują się z cało­ścią. Jest to utwór w cało­ści instru­men­talny, więc przed muzy­kami stało trudne zada­nie zacie­ka­wie­nia słu­cha­czy. Nie można było grać tego samego, ponie­waż sta­łoby się to mono­tonne. Z całą pew­no­ścią utwór mono­tonny nie jest. Tempo zmie­nia się co pewien czas z wol­nego w szyb­sze i całość słu­cha się dobrze.

Według mnie, zabra­kło tro­chę pomy­słu na wykoń­cze­nie, ale dzięki temu następny utwór ma lep­sze wej­ście. Jest nim Glasgow Kiss, o któ­rym z pew­no­ścią jesz­cze w przy­szło­ści napi­szę. Ocenę Lost Without You pozo­sta­wiam Wam i mam nadzieję, że nie będzie to ocena nega­tywna i spodo­bał się Wam ten utwór.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>