Można łatwo sprawdzić, czy jesteś zalogowany do Facebooka, Twittera, itp.

Okazuje się, że większość platform webowych pozwala bez wiedzy użytkownika sprawdzić, czy jest on zalogowany. Czy taka informacja jest coś warta? Nie daje ona dostępu do danych z konta użytkownika, ale może posłużyć jako pierwszy krok w ich pozyskaniu. Sposób pozyskiwania tych informacji o zalogowaniu jest ciekawy. Opiera się na wykorzystaniu mechanizmu przekierowania stron internetowych. Na przykładzie Facebooka: Przy próbie wejścia na stronę ustawień zostaniemy na nią przeniesieni tylko jeśli jesteśmy zalogowani.
Read more →

A może rolki?

Za każdym razem jak coś wrzucam tu na stronę, to postanawiam sobie, że zacznę to robić częściej. Mam kilka naszkicowanych wpisów, ale nigdy nie mogę się zebrać za ich dokończenie i wysłanie. Mijają dni, tygodnie i miesiące, a tu pusto. Pomyślałem, że może tematy związane z rolkami mnie trochę rozruszają? Od dłuższego czasu jest to moje hobby, któremu poświęcam sporo uwagi, więc część z niej przeniesie się tutaj. Na początek może krótko o tym, jak to się zaczęło?
Read more →

Jak ogarnąć Internet? - RSS i Feedly

Jak ogarnąć Internet? - RSS i Feedly
Internet to świetny wynalazek. Ilość nowych informacji, które się w nim pojawia w każdej sekundzie jest ogromna. Trudno się w nich odnaleźć nawet jeśli zawęzimy je jedynie do tych, które mogą nas interesować. Postanowiłem opisać narzędzia, których sam używam do organizacji informacji z sieci. Być może komuś się to przyda, a może też ktoś nakieruje mnie na lepsze rozwiązania? Na pierwszy ogień idzie chyba najbardziej przydatny, choć nieco zapominany standard RSS.
Read more →

Map to Contact

Map to Contact

Here it is! First version of Map to Contact just hit the Windows Phone Store. What is it for? It meant to solve the problem of adding address to your contact. Say you want to add address of your friend to get directions to his place. Out of the box it’s not a nice experience and this app will definitely improve it. The idea came from Budniu and he helped me a lot with the testing and during the certification process.

How to use it? Just tap on the point of the map to display the address there. You can also check your current location. The location can be added to new contact or linked with existing one.

Read more →

Dzienniki Kopenhaskie

Dzienniki Kopenhaskie

Kiedyś to był cykl wpisów, które zrobiłem podczas Erasmusa. Nie chciałem ich usuwać, ale skondensowałem wszystko w jeden wpis

Część 1.

Nie lubię pisać o sobie, ale postanowiłem, że wyjazd na Erasmusa postaram się jakoś udokumentować. Przez najbliższe 5 miesięcy będę studiował na IHK w Kopenhadze (Politechnika Kopenhaska), więc pewnie znajdzie się trochę rzeczy do opisania. Na początek sama podróż i kilka pierwszych wrażeń.

Pierwszy etap, to lot z Warszawy do Malmo. Nic szczególnie interesującego i zamierzałem go przespać. Niestety się nie udało i zamiast tego dane mi było dość nieprzyjemnie odczuć zmianę ciśnienia przy lądowaniu. Na szczęście po lądowaniu ból ucha szybko minął.

Następnie trzeba się było dostać z lotniska na dworzec w centrum Malme. Autobus Flugbussarna, na który miałem bilet, stał już na przystanku. Wsiadłem i po kilkudziesięciu minutach przejażdżki byłem przed dworcem w Malmo.

Na peronie natknąłem się na ciekawe rozwiązanie. Tory są pod ziemią, więc można podziwiać tylko betonowe ściany. Żeby jednak uprzyjemnić podróżnym czekanie, zainstalowano projektory wyświetlające na tych ścianach krajobrazy. Widoki przesuwają się z jednego obrazu na drugi dając wrażenie, że ogląda się świat zza szyby jadącego pociągu. Bardzo mi się spodobała ta idea. Pewnie nie jest ani nowa, ani miejscowa, bo w czasie krótkiego oczekiwania przewijały się tam głównie japońskie krajobrazy i miasteczka. Jest to jednak bardzo miłe urozmaicenie i chętnie widziałbym je częściej.

W Kopenhadze trzeba się było przesiąść na pociąg miejski i pierwszy raz kupić bilet „strefowy”. Kopenhaga jest podzielona na 95 stref i cena biletu zależy od ilości stref przez które będziemy jechać. Na razie wydaje mi się to mało intuicyjne i dość skomplikowane, ale pewnie z czasem się przyzwyczaję i jakoś dostosuje. Rozważam też rower, bo infrastruktura jest dość dobra, a wyjdzie znacznie taniej niż transport publiczny. Jedynie pogoda jeszcze nie za specjalnie zachęca do jazdy (temperatura w okolicach zera i jeszcze jakieś pozostałości śniegu), ale wiele osób nic sobie z niej nie robi.

Na uczelni odebrałem klucze do pokoju i teczkę z materiałami informacyjnymi. Cały Orientation Day mnie ominął, ale o najważniejszych rzeczach się dowiedziałem i będąc już dość zmęczony podróżą postanowiłem udać się do akademika. Zostałem zakwaterowany w DIK, które jest oddalone jakieś 15km od uczelni (leży w sąsiedniej strefie), więc trzeba było skorzystać z autobusów.

Przy tej okazji muszę wspomnieć o uprzejmości i przyjaznym nastawieniu miejscowych. Wielokrotnie pytałem o drogę i nie zdarzyło się, żeby osoba pytania nie starała się pomóc. Nawet, jeśli nie znała dokładnej odpowiedzi, to starała się mnie nakierować lub próbowała znaleźć rozwiązanie mojego problemu używając aplikacji na swoim iPhonie. Dzięki takiej pomocy dość szybko trafiłem na miejsce. Do tego porozumiewanie się po angielsku nie stanowi problemu.

Akademik DIK to nie jest duży blok w jakim mieszkałem w Polsce. Jest to 16 domków szeregowych ustawionych w dwóch rzędach nad małym zbiornikiem wodnym. Każdy taki domek ma 32 pokoje jednoosobowe (jest też kilka dwuosobowych). Do tego 2 aneksy kuchenne i mała część wypoczynkowa. Rozkład pomieszczeń został dość ciekawie połączony jednym korytarzem, mimo że budynek jest piętrowy. Osoby mieszkające na piętrze mają małe balkoniki, a te na parterze (jak ja) wnękę pod nim.

Niestety podróż nie przebiegła do końca bez problemów. Na którymś z jej etapów, jeden z zawiasów w laptopie postanowił podzielić się na dwie części. Nie wiem do końca w jaki sposób to się stało, ale metalowe ramię złamało się na zagięciu. Na szczęście drugi zawias jest cały i mam nadzieję, że nie podda się tak łatwo, bo teraz tylko na nim spoczywa utrzymanie matrycy w pionie. Powoli trzeba będzie myśleć o zmianie sprzętu. Oby tylko nie trzeba było robić tego za szybko z powodu całkowitej awarii.

W weekend zrobiłem mały rekonesans po okolicy, bo nic innego na razie nie mam do roboty. Niedaleko znajduje się małe centrum handlowe, które zapewne będzie moim głównym źródłem zaopatrzenia. Jest tak kilka supermarketów i trochę innych sklepów. Towarzystwo na osiedlu jest międzynarodowe, ale znalazło się tu też sporo osób z Polski.

Dzisiaj byłem na uczelni zapisać się na konkretne zajęcia, bo nie wszystkie przedmioty, które wybrałem w Polsce będą prowadzone. Od jutra zaczyna się studiowanie…

Część 2.

Minęły prawie dwa tygodnie mojego pobytu w Danii. Przez ten czas przewinęło się całkiem sporo ciekawych tematów do opisania. Prawdę mówiąc, jest ich tyle, że trudno wspomnieć o wszystkich na raz. Mam nadzieję, że wybrałem te interesujące. Zdjęć jest trochę więcej niż we wpisie, ale muszę je trochę obrobić i zastanowić się jak i gdzie je udostępnić. To na pewno zajmie jeszcze trochę czasu, więc na razie zapraszam do lektury.

Ostatnio skończyłem zapowiedzią początku nauki, więc teraz od tego zacznę. Zajęcia podzielone są na bloki czterogodzinne. Rano zaczynają się około 8:30 i trwają do 12:00. Po południu od 12:30 do 16:00. W trakcie zajęć nie ma sztywnych przerw, ale prowadzący robią dwie lub trzy kilkunastominutowe pauzy. Pierwsza część zajęć przeznaczona jest na teorię, a później zazwyczaj są też jakieś ćwiczenia do zrobienia. Zaliczenie przedmiotu polega na zrobieniu projektu (raczej w grupach). Egzamin jest ustny i opiera się głównie na stworzonym projekcie. Jak to wygląda w praktyce, przekonam się pod koniec semestru.

Read more →

Pisz albo giń!

Pisanie tekstów nie jest rzeczą łatwą, zwłaszcza na komputerze. Oprócz skomplikowanego procesu twórczego, trzeba też mieć na uwadze całą masę spraw, które odciągają naszą uwagę od właściwego zadania. Powiadomienia o nowych wiadomościach e-mail, komunikatory, serwisy społecznościowe, RSSy, czy fora internetowe. Są to pokusy, którym ulega sporo osób, w tym także i ja.

Aby zwiększyć produktywność i skoncentrowanie uwagi na pisaniu tekstu powstał Write or Die. Jest to narzędzie, które ma zapewnić stały wzrost liczby znaków w dokumencie przez utrudnianie życia, jeśli nie będą się one pojawiały. Przed przystąpieniem do pracy wybieramy w jaki sposób  program będzie przypominał o pisaniu. Wśród opcji mamy łagodny popup, denerwujące dźwięki, a w trybie Kamikaze usuwanie wcześniej napisanego tekstu. Przed każdym przypomnieniem tło zmienia też kolor na czerwony. Ustawiamy także czas i ilość słów po których nie będziemy już nękani oraz jak długo możemy zwlekać z  kolejnym naciśnięciem klawisza.

Program jest dostępny w dwóch formach: jako darmowy edytor online oraz wersja offline oparta na Adobe Air kosztująca 10 dolarów. Sam korzystałem z wersji darmowej, mimo że po skończonej pracy trzeba samemu, ręcznie skopiować i zapisać tekst na dysku.

Read more →