Nie będzie jednak o beatboksie, ale o czymś powszechniejszym. Generalnie, pop nie jest moim ulubionym gatunkiem muzyki, ale czasami zdarzają się perełki, które naprawdę mi się podobają. Do takich należy debiutancka płyta Emmy Rossum. Pewnie to nazwisko wielu osobom nic nie mówi, ale mogły się natknąć na nie w kilku filmach. Może nie są to wielkie hity, ale o Pojutrze, Rzece tajemnic, czy Upiorze w Operze można było już usłyszeć. To właśnie podczas oglądania tego ostatniego filmu, po raz pierwszy zetknąłem się z Emmy. Zagrała tam główną rolę Christine, a z racji tego, że to adaptacja musicalu, musiała także ją zaśpiewać. Według mnie, wyszło jej to znakomicie i nie tylko według mnie, ponieważ zdobyła za tę rolę kilka nagród. Kiedy dowiedziałem się, że nagrała popową płytę, trochę się zaniepokoiłem, że będzie to kolejna Britney Spears, ale jednak miło mnie zaskoczyła.
DeskTask — kalendarz na pulpicie
Po kupieniu laptopa stwierdziłem, że na pusty (ze względu na wydajność) pulpit, trafi kilka bajerów, które nie tyle upiększają system (są i takie), ale też dodadzą mu więcej funkcjonalności. Jednym z programów, którego używam jest DeskTask. Jest to niewielka aplikacja (zajmuje trochę ponad 1MB), która wyświetla zdarzenia z kalendarza Outlooka. W przeciwieństwie jednak do np. Rainlendara, DeskTask sam nie potrafi stworzyć nam zadania lub spotkania. Wszystkie wyświetlane dane pobiera z programu Microsoftu. Można go jednak ustawić tak, aby po kliknięciu na któryś z jego elementów, otwierał się on w Outlooku.
Dlaczego taki sposób wyświetlania danych? Otóż moim głównym narzędziem do zarządzania czasem jest palmtop. Przy synchronizacji z komputerem najprościej jest go zsynchronizować właśnie z Outlokiem. Po co bawić się w przepisywanie tego samego, lub kłopotliwą synchronizację z innym kalendarzem? Zdecydowałem, że nie będę komplikował sprawy i zajmę się tym, co jest w Outlooku. W tym momencie przyszedł moment na znalezienie odpowiedniego softu. Pierwsze próby były z Rainlanderem, jednak darmowa wersja nie potrafi synchronizować się z Outlookiem. Znalazłem DeskTaska i to był strzał w dziesiątkę.
Jak już wcześnie wspomniałem, sam program zajmuje niewiele. Możliwości konfiguracji też nie są zbyt wielkie. Można zmienić czcionkę i kilka opcji dotyczących wyświetlania zawartości. Mi tyle wystarcza. Prostota i funkcjonalność tego programu jest rzadko spotykana. W dodatku nie psuje wyglądu pulpitu, ponieważ poza literami jest przeźroczysty.
Rower na Halloween
Idea tego święta do mnie nie przemawia, ale przy jego okazji można znaleźć różne ciekawe i śmieszne gadżety. Jednym z nich jest miotło-rower. Wygląda jak zwykły, czarny rower bez kierownicy, za to z miotłą przymocowaną do ramy. Konstruktor dołożył jeszcze mechanizm, który pozwala kierować tym dziwnym pojazdem za pomocą owej miotły. Chociaż pewnie dziwne to uczucie nie mając pewnego podparcia rąk podczas jazdy. Bardzo jestem ciekawy jak to wygląda podczas jazdy. Pomysł na pewno bardzo ciekawy, ale też mało użyteczny. Dobrze wpasowuje się w klimat tej nocy duchów. Amerykańskie czarownice będą mogły zrzucić kilka kilogramów pedałując.
Back to life
Po prawie półrocznej przerwie, postanowiłem coś napisać. W ciągu tej przerwy, przy próbie aktualizacji WordPressa, popsułem całkiem bazę danych. Miałem kopię, ale co z tego, skoro nie byłem w stanie przy jej pomocy odtworzyć bazy (konflikty kodowania i różne inne dziwne przypadki). Odbudowa tego trochę trwała, a przez ładną pogodę i dużo luzu mniej mi się chciało siedzieć przy komputerze. Ale w końcu się udało i mam nadzieję, że tak już zostanie.
Snap2Face — Facebook na pocketa
Snap2Face to pierwsza aplikacja obsługująca platformę Facebook na Windows Mobile. Dla niezorientowanych: Facebook jest to jeden z największych i najpopularniejszych serwisów społecznościowych na świecie. Od niedawna jest także dostępny po polsku. Jakiś czas temu Facebook udostępnił dla programistów API ( interfejs programowania aplikacji), aby mogli oni tworzyć aplikacje powiązane z tą platformą. Pierwszą firmą, która postanowiła zrobić aplikację dla urządzeń mobilnych jest Magnifoca.
Continue reading
Kształty muzyki
Muzyka to matematyka. To wiedział już Pitagoras. Stwierdził on, że harmoniczne interwały można przedstawić za pomocą stosunków liczb. Sądzono także, że kształt wszechświata ma swoje odbicie w muzyce. Jak podaje brytyjski The Telegraph, trzej uczeni (Clifton Callender, Ian Quinn i Dmitri Tymoczko) znaleźli sposób aby wszystkie te stwierdzenia dokładnie zbadać. Opracowali oni metodą na wizualizację muzyki. Nie jest to jednak animacja zmieniająca się w rytm piosenki znana z programów odtwarzających muzykę, lecz matematyczny wykres.
Continue reading
Platypus — plastelinowy shooter
Pamiętacie grę Neverhood? Była to chyba pierwsza gra, w której świat był zrobiony z plasteliny. Od dzisiaj podobną krainę możemy zobaczyć na palmtopach za sprawą gry Platypus. Naszym zadaniem jest obrona państwa Mungola przed najazdem wrogich Collosotropolan. Zasiadamy więc za sterami prototypowego F-27 „Platypus” i lecąc w prawą stronę eliminujemy statki przeciwnika. Do pokonania mamy 20 poziomów umieszczonych na 4 różnych obszarach.
Continue reading
Kosmiczne śmieci
Czy zastanawialiście się co dzieje się na orbicie z tymi wszystkimi satelitami, które przestają być potrzebne? Część z nich spadnie w atmosferę. Mniejsze elementy spalą się w niej, jednak większe trzeba zestrzeliwać, jak w nie tak dawno amerykańskiego satelitę. Co jednak z tym wszystkim, co nie spadnie? No więc nic. Dryfują sobie nadal na orbicie jako niepotrzebne, kosmiczne śmieci.
Europejska Agencja Kosmiczna (ESA) pokazała kilka obrazków pokazujących jak przez 51 lat (od wystrzelenia Sputnika w 1957) Ziemianie zdołali zanieczyścić najbliższe otoczenie ich planety. Wszystkie zamieściła witryna Gizmodo, ja pokażę tylko jedno, przedstawiające część północnej półkuli, w tym też Europę. Jak widać aż roi się od różnych satelitów. Zdjęcie przedstawia jednak tylko te na najniższych orbitach. Z oddali Ziemia coraz mniej przypomina więc niebieską planetę, a coraz bardziej planetę-maszynę. Continue reading
Petrucci i smyczek w palcach
Chciałbym rozpocząć serię wpisów, w których chiałbym przedstawić utwory muzyczne, które w danej chwili uważam za warte polecenia. Nie wiem jeszcze jakie będą kryteria dla nich, ale najważniejszym na pewno będzie mój gust. Nie będę pisal o czymś, co mi się nie podoba.
Na pierwszy ogień idzie John Petrucci ze swom Lost Without You zagranym na koncercie G3 (Satriani, Vai i Petrucci) w Bostonie w 2001 roku. Sporo osób pewnie wie, kto to jest, ale wszyscy, którym jego nazwisko nic nie mówi, niech najpierw posłuchają, a dopiero później zaczną czytać dalszą część. Taka mała zagadka, dla tych wszystkich nie znających twórczości tego artysty. Spróbujcie zamknąć oczy i w czasie pierwszej minuty odgadnąć na jakim instrumencie gra Petrucci. Tym wszystkim, którzy go nie znają, lub lepiej znają się na muzyce może się to wydać śmieszne, ale efekty mogą być zaskakujące.
10 komputerowych żartów na Prima Aprilis
Dziś jest pierwszy kwietnia, więc pewnie macie ochotę na zrobienie komuś głupiego dowcipu. Jeśli nie macie pomysłu przygotowałem małe zestawienie ciekawych rzeczy, jakie można zrobić z komputerem, aby trochę dokuczyć jego użytkownikowi.
1. Wygaszacz z Ekranem Śmierci
Każdy użytkownik Windowsa spotkał się pewnie z niebieskim ekranem oznajmiającym kłopoty z komputerem. Zazwyczaj jedynym wyjściem po jego pojawieniu jest reset maszyny. Stąd wzięła się nazwa: Niebieski Ekran Śmierci (z ang. Blue Screen of Death). Dzięki wygaszaczowi możemy sprawić, że ten złowieszczy komunikat pojawi sił za każdym razem, gdy odejdziemy na dłużej od komputera. Można go ściągnąć z… witryny Microsoftu. Widać, że nawet tam programiści lubią czasami zażartować. Na innych systemach także można ustawić taki wygaszacz dzięki odpowiedniemu emulatorowi. Wyobraźcie sobie minę zatwardziałego przeciwnika okienek, który na swoim komputerze ujrzy taki widok.
2. Fałszywy pulpit
Żart dosyć znany i łatwy do wykonania. Wystarczy zrobić screena pulpitu (klikamy klawisz PrintScreen i wklejamy obrazek do edytora grafiki), a następnie ustawić go jako tapetę. Następnie ukrywamy pasek zadań i ikony na pulpicie (Prawy klawisz myszy -> Rozmieść ikony -> Pokaż ikony pulpitu). Po powrocie nasza ofiara z pewnością będzie zdezorientowana próbując coć włączyć.
3. Tapeta ze zbitym monitorem
Wykonanie bardzo podobne do poprzedniego żartu, jednak tym razem na tapetę ustawiamy obrazek „psujący” ekran. Doskonałym przykładem jest taka tapeta. Do tego chowamy pasek zadań i ikony, oraz przesuwamy kursor poza krawędź ekranu. Pozostaje nam już tylko obserwować reakcje naszej ofiary.
4. Przejęcie kontroli
Numer dla bardziej zaawansowanych. Za pomocą VNC możemy kontrolować komputer ofiary. Potrzebna jest nam do tego oczywiście sieć, ale w firmie z pewności ona istnieje. W VNC należy tylko zdezaktywować ikonkę w trayu. Teraz możemy patrzeć, jak ktoś bezradnie rozkłada ręce, gdy my kontrolujemy kursor i klawiaturę.
5. Mysz dla sprinterów
Kolejny łatwy do zrobienia żart. Wystarczy zmienić szybkość dwukrotnego kliknięcia na największą wartość. Niewiele osób zdoła je wtedy wykonać. Wyobraźcie sobie frustrację osoby, która próbuje to jednak zrobić. Próbuje, próbuje i próbuje…
6. Niegrzeczny kursor
Jak czułbyś się na miejscu kursora myszy? Wykorzystywany przez cały dzień, bez chwili odpoczynku. Można się zdenerwować i pokazać użytkownikowi co się o nim myśli. Między innymi w tym celu powstał program Finger. Dzięki niemu, co pewien czas (możemy go skonfigurować), kursor pokaże nam środkowy palec, co jak wiadomo, nie jest gestem przyjaźni. Jaka będzie odpowiedź użytkownika? Czy odpowie tym samym? Sprawdźcie sami.
7. Mysie odchody
Kolejna mała aplikacja stworzona w celu respektowania praw kursora myszy. Nie ma on nawet przerwy na pójście do toalety. Gdzieś jednak trzeba załatwiać swoje potrzeby fizjologiczne. Jak nie ma przerwy, to trzeba to niestety robić w pracy. Mouse Droppings jest programem, który co kilka sekund generuje właśnie odchody kursora. Czas pomiędzy kolejnymi „potrzebami” można oczywiście skonfigurować tak, aby dostosować go do naszych wymagań.
8. Mapowanie klawiszy
Tym razem coś dla tych, którzy używają klawiatury. Po latach praktyki większość pamięta standardowy układ liter i znaków (a jeśli nie pamięta, to są pokazane na klawiaturze). Co się jednak stanie, gdy zostanie on zmieniony, nawet w małym procencie? Można to zrobić na przykład programem KeyExtender. Jest to trial, ale 40 użyć powinno nam wystarczyć do naszych celów. Dzięki niemu możemy każdy klawisz dowolnie zaprogramować, niekoniecznie zgodnie z przyjętymi standardami.
9. Firefox oszalał
Jeśli chcesz zrobić kawał użytkownikowi Firefoxa, to możesz to łatwo zrobić za pomocą odpowiednich wtyczek. Część z nich działa tylko 1 kwietnia, więc masz mało czasu na ich przetestowanie. Wszystkie zostały zebrane w Total Confusion Combo Pack!. Robią one rozmaite rzeczy. Od odwrócenia kolorów w logu Firefoxa, przez pokazywanie 666 nieprzeczytanych maili, po wstawianie różnych głupich tekstów w różne miejsca strony.
10. Zabawy ze sprzętem
Oczywiście zabawa nie musi ograniczać się do sfery programowej. Równie dobre rezultaty może przynieść mała zabawa z samym sprzętem. Ile osób zresetuje komputer po wcześniejszym odłączeniu myszki i klawiatury od jednostki centralnej? Ile osób pomyśli, że optyczna myszka jest popsuta, ponieważ ma naklejony kawałek taśmy klejącej na spodzie? Jeśli to wam nie wystarcza, zawsze możecie spróbować zamienić żyły w kablu od monitora. Podobnych pomysłów jest bardzo dużo.
Może znacie jeszcze jakieś sposoby na uprzykrzenie korzystania z komputera?
Część drugą z dziesięcioma kolejnymi komputerowymi żartami.
Star Wars w ASCII
Czego to ludzie nie robią, żeby zabić nudę? Simon Jansen postanowił na przykład zrobić animację będącą odpowiednikiem Gwiezdnych Wojen. Wszytko za pomocą tekstu. Powstała więc seria ASCII-Artów, czyli obrazków wykonanych za pomocą znaków dostępnych w kodzie ASCII. Z 13,935 takich obrazków powstała animacja, która przedstawia prawie cały film Gwiezdne Wojny: Nowa Nadzieja. Projekt niestety od dłuższego czasu stoi w miejscu i jak do tej pory możemy oglądać film tylko do momentu odnalezienia księżniczki Lei. Mam jednak nadzieję, że w przyszłości zostanie on dokończony.
Jak do tej pory znalazłem 2 metody na obejrzenie tego dzieła. Pierwsza to uruchomienie go przez telnet. Użytkownicy Visty nie mają jednak standardowo zainstalowanego telnetu, więc raczej nie skorzystają z tej metody (chyba, że sobie go doinstalują). Druga możliwość, to odwiedzenie strony ASCIIMATION.
Dla mnie to o wiele ciekawszy projekt niż transmitowanie ostatnich piłkarskich Mistrzostw Świata w ASCII. Tam na ASCII-Art był automatycznie zamieniany obraz z transmisji telewizyjnej. Trudno było cokolwiek dojrzeć. Tutaj, dzięki większych nakładom pracy, efekt jest znacznie bardziej przyjemniejszy i łatwiejszy w odbiorze.
Pekin 2008 i wolny Tybet
Jak pewnie wszyscy wiedzą, Igrzyska Olimpijskie w tym roku odbywają się w Pekinie, w Chinach. Decyzja o organizacji tej imprezy właśnie tam już od początku byla powodem dyskusji. Chiny wciąż są krajem komunistycznym, a jak wygląda komunizm Polacy mogli się przekonać na własnej skórze. Byliśmy bowiem w podobnej sytuacji, jaką dziś widzimy w Tybecie. Z racji zbliżającej się Olimpiady coraz głośniej mówi się o problemach w tamtym rejonie. Coraz głośniejsze są także wszelkie protesty z tym związane. W internecie także powstała inicjatywa wspierająca wolny Tybet.
Zakładałem, że nie będę pisał o polityce, ale w tym wypadku postanowiłem zrobić wyjątek. Nie będę się jednak rozpisywał, jak to jest źle i niedobrze. Wszystkiego można się bowiem dowiedzieć na stronie całej akcji, pod nazwą FreeTibet. Można się tam dowiedzieć wszystkiego o akcji internetowej, jak i działaniach „w realu”. Ten wpis to mój niewielki wkład w ten projekt. Uważam, że taka forma protesu jest dużo lepsza, niż na przykład bojkot chińskich produktów i nie oglądanie zmagań sportowców.
