Pisz albo giń!

Pisanie tek­stów nie jest rze­czą łatwą, zwłasz­cza na kom­pu­te­rze. Oprócz skom­pli­ko­wa­nego pro­cesu twór­czego, trzeba też mieć na uwa­dze całą masę spraw, które odcią­gają naszą uwagę od wła­ści­wego zada­nia. Powiadomienia o nowych wia­do­mo­ściach e-mail, komu­ni­ka­tory, ser­wisy spo­łecz­no­ściowe, RSSy, czy fora inter­ne­towe. Są to pokusy, któ­rym ulega sporo osób, w tym także i ja.

Aby zwięk­szyć pro­duk­tyw­ność i skon­cen­tro­wa­nie uwagi na pisa­niu tek­stu powstał Write or Die. Jest to narzę­dzie, które ma zapew­nić stały wzrost liczby zna­ków w doku­men­cie przez utrud­nia­nie życia, jeśli nie będą się one poja­wiały. Przed przy­stą­pie­niem do pracy wybie­ramy w jaki spo­sób  pro­gram będzie przy­po­mi­nał o pisa­niu. Wśród opcji mamy łagodny popup, dener­wu­jące dźwięki, a w try­bie Kamikaze usu­wa­nie wcze­śniej napi­sa­nego tek­stu. Przed każ­dym przy­po­mnie­niem tło zmie­nia też kolor na czer­wony. Ustawiamy także czas i ilość słów po któ­rych nie będziemy już nękani oraz jak długo możemy zwle­kać z  kolej­nym naci­śnię­ciem klawisza.

Continue reading

DeskTask — kalendarz na pulpicie

Po kupie­niu lap­topa stwier­dzi­łem, że na pusty (ze względu na wydaj­ność) pul­pit, trafi kilka baje­rów, które nie tyle upięk­szają sys­tem (są i takie), ale też doda­dzą mu wię­cej funk­cjo­nal­no­ści. Jednym z pro­gra­mów, któ­rego uży­wam jest DeskTask. Jest to nie­wielka apli­ka­cja (zaj­muje tro­chę ponad 1MB), która wyświe­tla zda­rze­nia z kalen­da­rza Outlooka. W prze­ci­wień­stwie jed­nak do np. Rainlendara, DeskTask sam nie potrafi stwo­rzyć nam zada­nia lub spo­tka­nia. Wszystkie wyświe­tlane dane pobiera z pro­gramu Microsoftu. Można go jed­nak usta­wić tak, aby po klik­nię­ciu na któ­ryś z jego ele­men­tów, otwie­rał się on w Outlooku.

Dlaczego taki spo­sób wyświe­tla­nia danych? Otóż moim głów­nym narzę­dziem do zarzą­dza­nia cza­sem jest palm­top. Przy syn­chro­ni­za­cji z kom­pu­te­rem naj­pro­ściej jest go zsyn­chro­ni­zo­wać wła­śnie z Outlokiem. Po co bawić się w prze­pi­sy­wa­nie tego samego, lub kło­po­tliwą syn­chro­ni­za­cję z innym kalen­da­rzem? Zdecydowałem, że nie będę kom­pli­ko­wał sprawy i zajmę się tym, co jest w Outlooku. W tym momen­cie przy­szedł moment na zna­le­zie­nie odpo­wied­niego softu. Pierwsze próby były z Rainlanderem, jed­nak dar­mowa wer­sja nie potrafi syn­chro­ni­zo­wać się z Outlookiem. Znalazłem DeskTaska i to był strzał w dziesiątkę.

Jak już wcze­śnie wspo­mnia­łem, sam pro­gram zaj­muje nie­wiele. Możliwości kon­fi­gu­ra­cji też nie są zbyt wiel­kie. Można zmie­nić czcionkę i kilka opcji doty­czą­cych wyświe­tla­nia zawar­to­ści. Mi tyle wystar­cza. Prostota i funk­cjo­nal­ność tego pro­gramu jest rzadko spo­ty­kana. W dodatku nie psuje wyglądu pul­pitu, ponie­waż poza lite­rami jest przeźroczysty.