IT Academic Day — wrażenia

Przedwczoraj na Politechnice Łódzkiej odbył się IT Academic Day. Impreza, która ma przy­bli­żyć stu­den­tom (i nie tylko) nowo­cze­sne tech­no­lo­gie i narzę­dzia infor­ma­tyczne. Z dostęp­nych wykła­dów zde­cy­do­wa­łem się na udział w wykła­dzie „Programowanie urzą­dzeń mobil­nych”. Nie dla­tego, że inne tematy były nie­cie­kawe, ale nie bar­dzo wie­dzia­łem czego się spo­dzie­wać, a nie chcia­łem sie­dzieć i nie wie­dzieć o co biega. Wrażenia będą więc tylko z tego jed­nego wykładu.

Continue reading

Jak nauczyć korzystania z Google?

Pewnie każdy z was spo­tkał się z głu­pimi pyta­niami, na które odpo­wiedź można bez pro­blemu zna­leźć w inter­ne­cie. Jak nauczyć osoby zada­jące takie pyta­nia usa­mo­dziel­nie­nia się w znaj­do­wa­niu odpo­wie­dzi na nie? Z pomocą przy­cho­dzi Let Me Google That For You.

Na pierw­szy rzut oka ser­wis przy­po­mina Google. Jeśli jed­nak wpi­szemy szu­kaną frazę i klik­niemy na przy­cisk, nie otrzy­mamy wyni­ków wyszu­ki­wa­nia, ale link pro­wa­dzący do pre­zen­ta­cji „krok po kroku”. Taki link możemy pode­słać deli­kwen­towi, który męczy nas pyta­niami. Zobaczy on kur­sor najeż­dża­jący na pole wyszu­ki­wa­nia, następ­nie wpi­sy­waną frazę i kur­sor kli­ka­jący na przy­cisk Search. W cza­sie każ­dej czyn­no­ści na dole poja­wiają się kolejne kroki instruk­cji. Na końcu poja­wia się napis Was that so hard? (Czy to było takie trudne?) i prze­no­simy się do wyni­ków wyszu­ki­wa­nia w Google. Może nie zawsze taka forma pomocy będzie sku­teczna, ale a pew­no­ścią ochroni przed czę­ścią głu­pich pytań w przyszłości.

DeskTask — kalendarz na pulpicie

Po kupie­niu lap­topa stwier­dzi­łem, że na pusty (ze względu na wydaj­ność) pul­pit, trafi kilka baje­rów, które nie tyle upięk­szają sys­tem (są i takie), ale też doda­dzą mu wię­cej funk­cjo­nal­no­ści. Jednym z pro­gra­mów, któ­rego uży­wam jest DeskTask. Jest to nie­wielka apli­ka­cja (zaj­muje tro­chę ponad 1MB), która wyświe­tla zda­rze­nia z kalen­da­rza Outlooka. W prze­ci­wień­stwie jed­nak do np. Rainlendara, DeskTask sam nie potrafi stwo­rzyć nam zada­nia lub spo­tka­nia. Wszystkie wyświe­tlane dane pobiera z pro­gramu Microsoftu. Można go jed­nak usta­wić tak, aby po klik­nię­ciu na któ­ryś z jego ele­men­tów, otwie­rał się on w Outlooku.

Dlaczego taki spo­sób wyświe­tla­nia danych? Otóż moim głów­nym narzę­dziem do zarzą­dza­nia cza­sem jest palm­top. Przy syn­chro­ni­za­cji z kom­pu­te­rem naj­pro­ściej jest go zsyn­chro­ni­zo­wać wła­śnie z Outlokiem. Po co bawić się w prze­pi­sy­wa­nie tego samego, lub kło­po­tliwą syn­chro­ni­za­cję z innym kalen­da­rzem? Zdecydowałem, że nie będę kom­pli­ko­wał sprawy i zajmę się tym, co jest w Outlooku. W tym momen­cie przy­szedł moment na zna­le­zie­nie odpo­wied­niego softu. Pierwsze próby były z Rainlanderem, jed­nak dar­mowa wer­sja nie potrafi syn­chro­ni­zo­wać się z Outlookiem. Znalazłem DeskTaska i to był strzał w dziesiątkę.

Jak już wcze­śnie wspo­mnia­łem, sam pro­gram zaj­muje nie­wiele. Możliwości kon­fi­gu­ra­cji też nie są zbyt wiel­kie. Można zmie­nić czcionkę i kilka opcji doty­czą­cych wyświe­tla­nia zawar­to­ści. Mi tyle wystar­cza. Prostota i funk­cjo­nal­ność tego pro­gramu jest rzadko spo­ty­kana. W dodatku nie psuje wyglądu pul­pitu, ponie­waż poza lite­rami jest przeźroczysty.

Snap2Face — Facebook na pocketa

Snap2Face to pierw­sza apli­ka­cja obsłu­gu­jąca plat­formę Facebook na Windows Mobile. Dla nie­zo­rien­to­wa­nych: Facebook jest to jeden z naj­więk­szych i naj­po­pu­lar­niej­szych ser­wi­sów spo­łecz­no­ścio­wych na świe­cie. Od nie­dawna jest także dostępny po pol­sku. Jakiś czas temu Facebook udo­stęp­nił dla pro­gra­mi­stów API ( inter­fejs pro­gra­mo­wa­nia apli­ka­cji), aby mogli oni two­rzyć apli­ka­cje powią­zane z tą plat­formą. Pierwszą firmą, która posta­no­wiła zro­bić apli­ka­cję dla urzą­dzeń mobil­nych jest Magnifoca.
Continue reading

Platypus — plastelinowy shooter

Pamiętacie grę Neverhood? Była to chyba pierw­sza gra, w któ­rej świat był zro­biony z pla­ste­liny. Od dzi­siaj podobną kra­inę możemy zoba­czyć na palm­to­pach za sprawą gry Platypus. Naszym zada­niem jest obrona pań­stwa Mungola przed najaz­dem wro­gich Collosotropolan. Zasiadamy więc za ste­rami pro­to­ty­po­wego F-27 „Platypus” i lecąc w prawą stronę eli­mi­nu­jemy statki prze­ciw­nika. Do poko­na­nia mamy 20 pozio­mów umiesz­czo­nych na 4 róż­nych obsza­rach.
Continue reading

10 komputerowych żartów na Prima Aprilis

Dziś jest pierw­szy kwiet­nia, więc pew­nie macie ochotę na zro­bie­nie komuś głu­piego dow­cipu. Jeśli nie macie pomy­słu przy­go­to­wa­łem małe zesta­wie­nie cie­ka­wych rze­czy, jakie można zro­bić z kom­pu­te­rem, aby tro­chę doku­czyć jego użyt­kow­ni­kowi.

1. Wygaszacz z Ekranem Śmierci

Każdy użyt­kow­nik Windowsa spo­tkał się pew­nie z nie­bie­skim ekra­nem oznaj­mia­ją­cym kło­poty z kom­pu­te­rem. Zazwyczaj jedy­nym wyj­ściem po jego poja­wie­niu jest reset maszyny. Stąd wzięła się nazwa: Niebieski Ekran Śmierci (z ang. Blue Screen of Death). Dzięki wyga­sza­czowi możemy spra­wić, że ten zło­wiesz­czy komu­ni­kat pojawi sił za każ­dym razem, gdy odej­dziemy na dłu­żej od kom­pu­tera. Można go ścią­gnąć z… witryny Microsoftu. Widać, że nawet tam pro­gra­mi­ści lubią cza­sami zażar­to­wać. Na innych sys­te­mach także można usta­wić taki wyga­szacz dzięki odpo­wied­niemu emu­la­to­rowi. Wyobraźcie sobie minę zatwar­dzia­łego prze­ciw­nika okie­nek, który na swoim kom­pu­te­rze ujrzy taki widok.

2. Fałszywy pulpit

Żart dosyć znany i łatwy do wyko­na­nia. Wystarczy zro­bić scre­ena pul­pitu (kli­kamy kla­wisz PrintScreen i wkle­jamy obra­zek do edy­tora gra­fiki), a następ­nie usta­wić go jako tapetę. Następnie ukry­wamy pasek zadań i ikony na pul­pi­cie (Prawy kla­wisz myszy -> Rozmieść ikony -> Pokaż ikony pul­pitu). Po powro­cie nasza ofiara z pew­no­ścią będzie zdez­o­rien­to­wana pró­bu­jąc coć włączyć.

3. Tapeta ze zbi­tym monitorem

Wykonanie bar­dzo podobne do poprzed­niego żartu, jed­nak tym razem na tapetę usta­wiamy obra­zek „psu­jący” ekran. Doskonałym przy­kła­dem jest taka tapeta. Do tego cho­wamy pasek zadań i ikony, oraz prze­su­wamy kur­sor poza kra­wędź ekranu. Pozostaje nam już tylko obser­wo­wać reak­cje naszej ofiary.

4. Przejęcie kontroli

Numer dla bar­dziej zaawan­so­wa­nych. Za pomocą VNC możemy kon­tro­lo­wać kom­pu­ter ofiary. Potrzebna jest nam do tego oczy­wi­ście sieć, ale w fir­mie z pew­no­ści ona ist­nieje. W VNC należy tylko zdez­ak­ty­wo­wać ikonkę w trayu. Teraz możemy patrzeć, jak ktoś bez­rad­nie roz­kłada ręce, gdy my kon­tro­lu­jemy kur­sor i klawiaturę.

5. Mysz dla sprinterów

Kolejny łatwy do zro­bie­nia żart. Wystarczy zmie­nić szyb­kość dwu­krot­nego klik­nię­cia na naj­więk­szą war­tość. Niewiele osób zdoła je wtedy wyko­nać. Wyobraźcie sobie fru­stra­cję osoby, która pró­buje to jed­nak zro­bić. Próbuje, pró­buje i próbuje…

6. Niegrzeczny kursor

Jak czuł­byś się na miej­scu kur­sora myszy? Wykorzystywany przez cały dzień, bez chwili odpo­czynku. Można się zde­ner­wo­wać i poka­zać użyt­kow­ni­kowi co się o nim myśli. Między innymi w tym celu powstał pro­gram Finger. Dzięki niemu, co pewien czas (możemy go skon­fi­gu­ro­wać), kur­sor pokaże nam środ­kowy palec, co jak wia­domo, nie jest gestem przy­jaźni. Jaka będzie odpo­wiedź użyt­kow­nika? Czy odpo­wie tym samym? Sprawdźcie sami. ;)

7. Mysie odchody

Kolejna mała apli­ka­cja stwo­rzona w celu respek­to­wa­nia praw kur­sora myszy. Nie ma on nawet prze­rwy na pój­ście do toa­lety. Gdzieś jed­nak trzeba zała­twiać swoje potrzeby fizjo­lo­giczne. Jak nie ma prze­rwy, to trzeba to nie­stety robić w pracy. Mouse Droppings jest pro­gra­mem, który co kilka sekund gene­ruje wła­śnie odchody kur­sora. Czas pomię­dzy kolej­nymi „potrze­bami” można oczy­wi­ście skon­fi­gu­ro­wać tak, aby dosto­so­wać go do naszych wymagań.

8. Mapowanie klawiszy

Tym razem coś dla tych, któ­rzy uży­wają kla­wia­tury. Po latach prak­tyki więk­szość pamięta stan­dar­dowy układ liter i zna­ków (a jeśli nie pamięta, to są poka­zane na kla­wia­tu­rze). Co się jed­nak sta­nie, gdy zosta­nie on zmie­niony, nawet w małym pro­cen­cie? Można to zro­bić na przy­kład pro­gra­mem KeyExtender. Jest to trial, ale 40 użyć powinno nam wystar­czyć do naszych celów. Dzięki niemu możemy każdy kla­wisz dowol­nie zapro­gra­mo­wać, nie­ko­niecz­nie zgod­nie z przy­ję­tymi standardami.

9. Firefox oszalał

Jeśli chcesz zro­bić kawał użyt­kow­ni­kowi Firefoxa, to możesz to łatwo zro­bić za pomocą odpo­wied­nich wty­czek. Część z nich działa tylko 1 kwiet­nia, więc masz mało czasu na ich prze­te­sto­wa­nie. Wszystkie zostały zebrane w Total Confusion Combo Pack!. Robią one roz­ma­ite rze­czy. Od odwró­ce­nia kolo­rów w logu Firefoxa, przez poka­zy­wa­nie 666 nie­prze­czy­ta­nych maili, po wsta­wia­nie róż­nych głu­pich tek­stów w różne miej­sca strony.

10. Zabawy ze sprzętem

Oczywiście zabawa nie musi ogra­ni­czać się do sfery pro­gra­mo­wej. Równie dobre rezul­taty może przy­nieść mała zabawa z samym sprzę­tem. Ile osób zre­se­tuje kom­pu­ter po wcze­śniej­szym odłą­cze­niu myszki i kla­wia­tury od jed­nostki cen­tral­nej? Ile osób pomy­śli, że optyczna myszka jest popsuta, ponie­waż ma nakle­jony kawa­łek taśmy kle­ją­cej na spo­dzie? Jeśli to wam nie wystar­cza, zawsze może­cie spró­bo­wać zamie­nić żyły w kablu od moni­tora. Podobnych pomy­słów jest bar­dzo dużo.

Może zna­cie jesz­cze jakieś spo­soby na uprzy­krze­nie korzy­sta­nia z komputera?

Część drugą z dzie­się­cioma kolej­nymi kom­pu­te­ro­wymi żartami.

Star Wars w ASCII

Czego to ludzie nie robią, żeby zabić nudę? Simon Jansen posta­no­wił na przy­kład zro­bić ani­ma­cję będącą odpo­wied­ni­kiem Gwiezdnych Wojen. Wszytko za pomocą tek­stu. Powstała więc seria ASCII-Artów, czyli obraz­ków wyko­na­nych za pomocą zna­ków dostęp­nych w kodzie ASCII. Z 13,935 takich obraz­ków powstała ani­ma­cja, która przed­sta­wia pra­wie cały film Gwiezdne Wojny: Nowa Nadzieja. Projekt nie­stety od dłuż­szego czasu stoi w miej­scu i jak do tej pory możemy oglą­dać film tylko do momentu odna­le­zie­nia księż­niczki Lei. Mam jed­nak nadzieję, że w przy­szło­ści zosta­nie on dokończony.

Jak do tej pory zna­la­złem 2 metody na obej­rze­nie tego dzieła. Pierwsza to uru­cho­mie­nie go przez tel­net. Użytkownicy Visty nie mają jed­nak stan­dar­dowo zain­sta­lo­wa­nego tel­netu, więc raczej nie sko­rzy­stają z tej metody (chyba, że sobie go doin­sta­lują). Druga moż­li­wość, to odwie­dze­nie strony ASCIIMATION.

Dla mnie to o wiele cie­kaw­szy pro­jekt niż trans­mi­to­wa­nie ostat­nich pił­kar­skich Mistrzostw Świata w ASCII. Tam na ASCII-Art był auto­ma­tycz­nie zamie­niany obraz z trans­mi­sji tele­wi­zyj­nej. Trudno było cokol­wiek doj­rzeć. Tutaj, dzięki więk­szych nakła­dom pracy, efekt jest znacz­nie bar­dziej przy­jem­niej­szy i łatwiej­szy w odbiorze.

Sztuka ukryta w chipie

Myślę, że każdy wie jak wygląda wnę­trze kom­pu­tera, czy innego sprzętu elek­tro­nicz­nego. Płytka dru­ko­wana z wlu­to­wa­nymi chi­pami, kon­den­sa­to­rami, opor­ni­kami itp. Czy coś takiego można nazwać sztuką? Można się o to spie­rać. Jednak oka­zuje się, że pro­jek­tanci tych ukła­dów dość czę­sto mają w sobie zacię­cie arty­styczne. To, że na chi­pach są umiesz­czane roz­ma­ite infor­ma­cje, główne za pomocą nie­zro­zu­mia­łego kodu liter i cyfr, mające na celu iden­ty­fi­ka­cje układu, jest powszech­nie znane. Jednak nie­wiele osób wie, że na chi­pach są czę­sto umiesz­czane nie­wiel­kie obrazki. Są one tak małe, że potrzeba mikro­skopu, aby je doj­rzeć.
Continue reading

MiniLyrics — i wiesz co jest grane

Nie wiem jak Wy, ale ja słu­cha­jąc muzyki, poświę­cam sporo uwagi na słowa pio­se­nek. Czasami mimo śred­niego utworu, za sprawą dobrego tek­stu, słu­cham go pra­wie na okrą­gło. Aby jed­nak móc czer­pać przy­jem­ność z odbioru świet­nego tek­stu naj­pierw trzeba go zro­zu­mieć. Czasami też słu­cha­jąc muzyki chce się wręcz zaśpie­wać wraz z wyko­nawcą. W tym momen­cie wystę­puje sporo pomy­łek wyni­ka­ją­cych z nie­zna­jo­mo­ści tekstu.

MiniLyrics jest pro­gra­mem, który może nam pomóc w lep­szym odczy­ta­niu utworu, czy też jego zaśpie­wa­niu. Jego zada­niem jest wyświe­tle­nie tek­stu pio­senki gra­nej aktu­al­nie przez odtwa­rzacz w kom­pu­te­rze. Współpracuje z 18 naj­po­pu­lar­niej­szymi odtwa­rza­czami. Pełna lista znaj­duje się na stro­nie pro­du­centa. Tam też można ścią­gnąć sam pro­gram. Jest on roz­pro­wa­dzany jako sha­re­ware i kosz­tuje prawi $19.95 lub $24.95 za licen­cję dla 3 użyt­kow­ni­ków. Nie trzeba jed­nak go kupo­wać. Niezarejestrowana wer­sja ma taką samą funk­cjo­nal­ność, jedy­nie wyska­ku­jące okienko przy­po­mina o tym, że nic nie pła­ci­li­śmy i możemy się go pozbyć kiedy zapła­cimy. Dostępna jest też wer­sja dla użyt­kow­ni­ków Windows Mobile.
Continue reading

GemSwap — darmowy Bejeweled

Bejeweled to według mnie jedna z naj­bar­dziej gry­wal­nych gier logiczno-zręcznościowych. Nie wszy­scy znają ją pod tą nazwą, ale pew­nie już ją kie­dyś spo­tkali. Zasady są pro­ste. Mamy plan­sze wypeł­nioną róż­nymi szla­chet­nymi kamie­niami. Należy tak zamie­nić 2 sąsia­du­jące kamie­nie, aby przy­naj­mniej jeden z nich utwo­rzył linię pio­nową lub poziomą, skła­da­jącą się z trzech lub wię­cej kamieni tego samego rodzaju.

Continue reading

Creatonia — od teraz za darmo

Świat Creatonii zamiesz­kują jest zamiesz­ki­wany przez roz­ma­ite istoty, które mogą być przy­ja­zne lub wro­gie, podobne, lub cał­kiem różne. Wszystkie wojny i waśnie ustają na czas Wielkiego Turnieju Powstawania Bogów i wojow­nicy z bar­dzo odle­głych czę­ści świata przy­by­wają na turniej.

Continue reading

Wkuwacz — uczenie się może być proste i efektywne

Masz pro­blem z naucze­niem się słó­wek na spraw­dzian? Nie potra­fisz zapa­mię­tać waż­nych dat? Nie ma w pobliżu osoby, która moglaby cię prze­py­tać? Na wszyst­kie te pro­blemy roz­wią­za­niem może być Wkuwacz. Jest to dar­mowy pro­gram uła­twia­jący naukę. Autor ogra­ni­cza się do nauki sló­wek, ale ma on znacz­nie wię­cej moż­li­wo­ści.
Continue reading