Pekin 2008 i wolny Tybet

Jak pew­nie wszy­scy wie­dzą, Igrzyska Olimpijskie w tym roku odby­wają się w Pekinie, w Chinach. Decyzja o orga­ni­za­cji tej imprezy wła­śnie tam już od początku byla powo­dem dys­ku­sji. Chiny wciąż są kra­jem komu­ni­stycz­nym, a jak wygląda komu­nizm Polacy mogli się prze­ko­nać na wła­snej skó­rze. Byliśmy bowiem w podob­nej sytu­acji, jaką dziś widzimy w Tybecie. Z racji zbli­ża­ją­cej się Olimpiady coraz gło­śniej mówi się o pro­ble­mach w tam­tym rejo­nie. Coraz gło­śniej­sze są także wszel­kie pro­te­sty z tym zwią­zane. W inter­ne­cie także powstała ini­cja­tywa wspie­ra­jąca wolny Tybet.

Zakładałem, że nie będę pisał o poli­tyce, ale w tym wypadku posta­no­wi­łem zro­bić wyją­tek. Nie będę się jed­nak roz­pi­sy­wał, jak to jest źle i nie­do­brze. Wszystkiego można się bowiem dowie­dzieć na stro­nie całej akcji, pod nazwą FreeTibet. Można się tam dowie­dzieć wszyst­kiego o akcji inter­ne­to­wej, jak i dzia­ła­niach „w realu”. Ten wpis to mój nie­wielki wkład w ten pro­jekt. Uważam, że taka forma pro­tesu jest dużo lep­sza, niż na przy­kład boj­kot chiń­skich pro­duk­tów i nie oglą­da­nie zma­gań sportowców.