Jak by się tu dostać z punktu A do punktu B? Jeśli jest blisko, to wystarczy się przejść. Na dalsze odległości potrzebny jest już jakiś środek transportu. Nic pod ręką nie mam, więc trzeba skorzystać z publicznych środków komunikacji. W Kopenhadze do wyboru mamy autobusy, pociągi miejskie i metro. Do niedawna prawie codziennie z nich korzystałem, więc kilka słów jak to wszystko jest zorganizowane
Author Archives: Sainti
Dzienniki Kopenhaskie cz. 3
Słyszę dźwięk alarmu w telefonie. Otwieram jedno oko, lokalizuje źródło dźwięku i przycisk odpowiedzialny za jego wyłączenie. Przewracam się na drugi bok. Przez żaluzje nieśmiało przedostają się promienie światła. Każdego dnia jest ich trochę więcej. Wstaję, wyglądam przez okno, patrzę w niebo i na gałęzie drzew żeby wiedzieć co pogoda na dziś przygotowała. Po kilkudziesięciu minutach siedzę w autobusie jadąc na uczelnię. Gapię się w okno lub czytam coś na ekranie palmtopa. Na nudniejszych zajęciach (takich jest coraz mniej, bo powtórki już się skończyły) przeglądam czytnik RSS. Wracam do domu. Robię jakieś zakupy i przygotowuję coś do jedzenia. Potem ewentualnie robią sobie drzemkę i próbuję zrobić coś konstruktywnego zamiast bez konkretnego celu przeglądać internet.
Dzienniki Kopenhaskie cz.2
Minęły prawie dwa tygodnie mojego pobytu w Danii. Przez ten czas przewinęło się całkiem sporo ciekawych tematów do opisania. Prawdę mówiąc, jest ich tyle, że trudno wspomnieć o wszystkich na raz. Mam nadzieję, że wybrałem te interesujące. Zdjęć jest trochę więcej niż we wpisie, ale muszę je trochę obrobić i zastanowić się jak i gdzie je udostępnić. To na pewno zajmie jeszcze trochę czasu, więc na razie zapraszam do lektury.
Dzienniki Kopenhaskie cz. 1
Nie lubię pisać o sobie, ale postanowiłem, że wyjazd na Erasmusa postaram się jakoś udokumentować. Przez najbliższe 5 miesięcy będę studiował na IHK w Kopenhadze (Politechnika Kopenhaska), więc pewnie znajdzie się trochę rzeczy do opisania. Na początek sama podróż i kilka pierwszych wrażeń.
Skąd się wzięła czkawka?
Czkawka jest niezwykle denerwującą dolegliwością. Mimowolne skurcze powodujące wdech z charakterystycznym odgłosem są zupełnie bezużyteczne i tylko przeszkadzają w normalnym funkcjonowaniu. Jednak nie zawsze musiało tak być.
Nie znamy dokładnego pochodzenia czkawki. Według naukowców z Uniweryteru w Calgary, może być ona pozostałością po ewolucji z wczesnych ryb i płazów. Był to jeden z odruchów niezbędny do przetrwania pierwszym zwierzętom wychodzącym z wody. Musiały one jakoś pogodzić oddychanie na lądzie za pomocą płuc oraz w wodzie za pomocą skrzeli.
Problem stanowiła woda. Nie mogła się dostać do płuc, bo byłyby one bezużyteczne. Stworzenia miały możliwość zamknięcia głośni, co uszczelniało płuca. Jednocześnie odbywało się zasysanie wody, która w celu oddychania, była przepuszczana przez skrzela. Innymi słowy był to wdech połączony z nagłym zamknięciem dróg oddechowych, aby nic nie dostało się do płuc. Brzmi znajomo?
Dla naszych przodków czkawka była warunkiem przeżycia przy przemieszczaniu się między wodą a lądem. Dziś żyjemy wyłącznie na lądzie i straciliśmy skrzela. Czkawka nie jest nam więc do niczego potrzebna. Mimo to zdarza się, że ją mamy. Ewolucja czasami lubi płatać figle.
Pisz albo giń!
Pisanie tekstów nie jest rzeczą łatwą, zwłaszcza na komputerze. Oprócz skomplikowanego procesu twórczego, trzeba też mieć na uwadze całą masę spraw, które odciągają naszą uwagę od właściwego zadania. Powiadomienia o nowych wiadomościach e-mail, komunikatory, serwisy społecznościowe, RSSy, czy fora internetowe. Są to pokusy, którym ulega sporo osób, w tym także i ja.
Aby zwiększyć produktywność i skoncentrowanie uwagi na pisaniu tekstu powstał Write or Die. Jest to narzędzie, które ma zapewnić stały wzrost liczby znaków w dokumencie przez utrudnianie życia, jeśli nie będą się one pojawiały. Przed przystąpieniem do pracy wybieramy w jaki sposób program będzie przypominał o pisaniu. Wśród opcji mamy łagodny popup, denerwujące dźwięki, a w trybie Kamikaze usuwanie wcześniej napisanego tekstu. Przed każdym przypomnieniem tło zmienia też kolor na czerwony. Ustawiamy także czas i ilość słów po których nie będziemy już nękani oraz jak długo możemy zwlekać z kolejnym naciśnięciem klawisza.
Ekrany dotykowe znikną za 10 lat?
Często mówi się o wyczerpywaniu się zasobów naturalnych Ziemi. Zazwyczaj są to paliwa kopalne, takie jak ropa naftowa, ponieważ na nich opiera się pozyskiwanie energii. Ludzie wydobywają i wykorzystują jednak całą gamę różnych substancji. Jedną z takich substancji, kluczową dla dzisiejszej technologii jest ind. Sam z siebie nie jest tak użyteczny, jako tlenek indu i cyny (ITO – idium tin oxide) tworzy podstawę budowy dzisiejszych ekranów dotykowych. Naukowcy z USA oszacowali obecne rezerwy indu na 16 tysięcy ton, ale jeśli podzielimy to przez obecne zapotrzebowanie, otrzymamy wynik sugerujący, że starczą one na około 10 lat. Zapewne znajdą się jeszcze jakiś złoża, ale zapotrzebowanie na ind stale rośnie.
Mobilne drukowanie z pomocą Dropboxa
Dzisiejsze smartphony potrafią naprawdę wiele. W wielu przypadkach potrafią zastąpić komputery stacjonarne. Mimo to, ciągle sporo czynności jest trudnych do wykonania. Jedną z nich jest drukowanie. Większość programów do obsługi drukarek jest płatna. Producenci sprzętu wprowadzają innowacje ułatwiające prace, takie jak drukarki z adresem e-mail, ale to także wymaga dodatkowych kosztów.
Od niedawna, do drukowania z urządzeń mobilnych można wykorzystać Dropboxa. Umożliwia on przechowywanie plików na serwerze i ich synchronizacje. Dzięki klientom na różne platformy i systemy operacyjne można mieć do niego dostęp praktycznie wszędzie. Czyni to z niego doskonałe narzędzie do pracy w chmurze.
Duże możliwości Dropboxa wykorzystał Amit Agarwal. Stworzył on skrypt VBS, który po uruchomieniu, w folderze Dropboxa zakłada katalog PrintQueue. Jest on później monitorowany i jeśli pojawi się tam nowy plik, zostanie on otwarty i wydrukowany za pomocą domyślnej drukarki, a informacje o tym zapisane w logu.
Blogowanie na WM cz.3 – moBlog
Kolejny program do mobilnego blogowania to moBlog. Sampath Dassanayake ze Sri Lanki stworzył udaną aplikację, która umożliwia łatwe i proste pisanie bloga na urządzeniach z Windows Mobile. Nie posiada ona tylu funkcji co Travelling Blogger, ale działa zdecydowanie sprawniej, mimo że także został napisany przy użyciu .NET.
MoBlog wspiera WordPressa, Bloggera oraz LiveSpaces oraz obsługuje zarówno palmtopy z dotykowym ekranem, jak i bez niego. Instalacja odbywa się za pomocą pliku CAB i nie zajmuje wiele miejsca w pamięci urządzenia, czy na karcie pamięci.
Blogowanie na WM cz.2 – TBlogger
Długo zbierałem się do napisania o Travelling Bloggerze (w skrócie TBlogger). Liczyłem, że w końcu będę w stanie na nim trochę więcej popracować. Niestety, mimo przetestowania różnych konfiguracji sprzętowych, jak i programowych nie udało mi się zmusić tego programu do działania z akceptowalną prędkością. Szkoda, ponieważ TBlogger posiada chyba największa funkcjonalność spośród dostępnych aplikacji do blogowania. Dla osób cierpliwych, które jednak spróbują z niego korzystać przygotowałem krótki opis.
10 kolejnych żartów komputerowych
Dwa lata temu napisałem wpis ze zbiorem 10 komputerowych żartów przeznaczonych na Prima Aprilis. Sporo czasu upłynęło, więc postanowiłem trochę poszperać i napisać część drugą z nową porcją żartów.
1. Obracanie ekranu
Spora część kart graficznych ma wbudowaną w sterowniki ciekawą, choć rzadko używaną przez użytkowników funkcję obracania obrazu na ekranie. Możemy obrócić go o 90, 180, czy 270 stopni. Dla wygody do tej czynności przypisane są skróty klawiaturowe. Wystarczy wcisnąć kombinacje Ctrl + Alt + klawisz kierunkowy (kierunek wskazuje w który miejscu będzie „góra” obrazu).
Blogowanie na WM cz.1 — Writer
Czy jest jakiś program do pisania bloga na Windows Mobile? Spotkałem się z tym pytaniem już kilka razy. Jestem użytkownikiem tego systemu od kilku lat i znam sporo oprogramowaniu dla niego. Blog też mam (może niezbyt często aktualizowany), więc postanowiłem opisać programy, które umożliwiają mobilne blogowanie. Dotąd podobne artykuły pisałem dla pda2day (np. Mobilne mikroblogi w numerze z maja 2009), ale tym razem postanowiłem zamieścić opisy poszczególnych programów tutaj, a dopiero później zebrać je razem w magazynie. Używam WordPressa, więc będę się skupiał na tej platformie, ale większość programów umożliwia integrację z kilkoma różnymi systemami blogowymi.
Pierwszym i najmłodszym programem do pisania bloga na palmtopie jest Writer. Aplikacja ta jest próbą przeniesienia funkcjonalności znanej z Windows Live Writer na urządzenia przenośne. Niestety do tego jeszcze długa droga, ale program ciągle jest jeszcze w fazie beta i wygląda na to, że czescy autorzy powoli będą go rozwijać. Z obecnej wersji, mimo tylko podstawowych funkcji, już da się korzystać.