Dzienniki Kopenhaskie cz. 4 — z siedzenia pasażera

Jak by się tu dostać z punktu A do punktu B? Jeśli jest bli­sko, to wystar­czy się przejść. Na dal­sze odle­gło­ści potrzebny jest już jakiś środek trans­portu. Nic pod ręką nie mam, więc trzeba sko­rzy­stać z publicz­nych środ­ków komu­ni­ka­cji. W Kopenhadze do wyboru mamy auto­busy, pociągi miej­skie i metro. Do nie­dawna pra­wie codzien­nie z nich korzy­sta­łem, więc kilka słów jak to wszystko jest zorganizowane

Continue reading

Dzienniki Kopenhaskie cz. 3

Słyszę dźwięk alarmu w tele­fo­nie. Otwieram jedno oko, loka­li­zuje źródło dźwięku i przy­cisk odpo­wie­dzialny za jego wyłą­cze­nie. Przewracam się na drugi bok. Przez żalu­zje nie­śmiało prze­do­stają się pro­mie­nie świa­tła. Każdego dnia jest ich tro­chę wię­cej. Wstaję, wyglą­dam przez okno, patrzę w niebo i na gałę­zie drzew żeby wie­dzieć co pogoda na dziś przy­go­to­wała. Po kil­ku­dzie­się­ciu minu­tach sie­dzę w auto­bu­sie jadąc na uczel­nię. Gapię się w okno lub czy­tam coś na ekra­nie palm­topa. Na nud­niej­szych zaję­ciach (takich jest coraz mniej, bo powtórki już się skoń­czyły) prze­glą­dam czyt­nik RSS. Wracam do domu. Robię jakieś zakupy i przy­go­to­wuję coś do jedze­nia. Potem ewen­tu­al­nie robią sobie drzemkę i pró­buję zro­bić coś kon­struk­tyw­nego zamiast bez kon­kret­nego celu prze­glą­dać internet.

Continue reading

Dzienniki Kopenhaskie cz.2

FlagaMinęły pra­wie dwa tygo­dnie mojego pobytu w Danii. Przez ten czas prze­wi­nęło się cał­kiem sporo cie­ka­wych tema­tów do opi­sa­nia. Prawdę mówiąc, jest ich tyle, że trudno wspo­mnieć o wszyst­kich na raz. Mam nadzieję, że wybra­łem te inte­re­su­jące. Zdjęć jest tro­chę wię­cej niż we wpi­sie, ale muszę je tro­chę obro­bić i zasta­no­wić się jak i gdzie je udo­stęp­nić. To na pewno zaj­mie jesz­cze tro­chę czasu, więc na razie zapra­szam do lektury.

Continue reading

Dzienniki Kopenhaskie cz. 1

Nie lubię pisać o sobie, ale posta­no­wi­łem, że wyjazd na Erasmusa posta­ram się jakoś udo­ku­men­to­wać. Przez naj­bliż­sze 5 mie­sięcy będę stu­dio­wał na IHK w Kopenhadze (Politechnika Kopenhaska), więc pew­nie znaj­dzie się tro­chę rze­czy do opi­sa­nia. Na począ­tek sama podróż i kilka pierw­szych wrażeń.

Continue reading

Skąd się wzięła czkawka?

Czkawka jest nie­zwy­kle dener­wu­jącą dole­gli­wo­ścią. Mimowolne skur­cze powo­du­jące wdech z cha­rak­te­ry­stycz­nym odgło­sem są zupeł­nie bez­u­ży­teczne i tylko prze­szka­dzają w nor­mal­nym funk­cjo­no­wa­niu. Jednak nie zawsze musiało tak być.

Nie znamy dokład­nego pocho­dze­nia czkawki. Według naukow­ców z Uniweryteru w Calgary, może być ona pozo­sta­ło­ścią po ewo­lu­cji z wcze­snych ryb i pła­zów. Był to jeden z odru­chów nie­zbędny do prze­trwa­nia pierw­szym zwie­rzę­tom wycho­dzą­cym z wody. Musiały one jakoś pogo­dzić oddy­cha­nie na lądzie za pomocą płuc oraz w wodzie za pomocą skrzeli.

Problem sta­no­wiła woda. Nie mogła się dostać do płuc, bo byłyby one bez­u­ży­teczne. Stworzenia miały moż­li­wość zamknię­cia gło­śni, co uszczel­niało płuca. Jednocześnie odby­wało się zasy­sa­nie wody, która w celu oddy­cha­nia, była prze­pusz­czana przez skrzela. Innymi słowy był to wdech połą­czony z nagłym zamknię­ciem dróg odde­cho­wych, aby nic nie dostało się do płuc. Brzmi znajomo?

Dla naszych przod­ków czkawka była warun­kiem prze­ży­cia przy prze­miesz­cza­niu się mię­dzy wodą a lądem. Dziś żyjemy wyłącz­nie na lądzie i stra­ci­li­śmy skrzela. Czkawka nie jest nam więc do niczego potrzebna. Mimo to zda­rza się, że  ją mamy. Ewolucja cza­sami lubi pła­tać figle.

Pisz albo giń!

Pisanie tek­stów nie jest rze­czą łatwą, zwłasz­cza na kom­pu­te­rze. Oprócz skom­pli­ko­wa­nego pro­cesu twór­czego, trzeba też mieć na uwa­dze całą masę spraw, które odcią­gają naszą uwagę od wła­ści­wego zada­nia. Powiadomienia o nowych wia­do­mo­ściach e-mail, komu­ni­ka­tory, ser­wisy spo­łecz­no­ściowe, RSSy, czy fora inter­ne­towe. Są to pokusy, któ­rym ulega sporo osób, w tym także i ja.

Aby zwięk­szyć pro­duk­tyw­ność i skon­cen­tro­wa­nie uwagi na pisa­niu tek­stu powstał Write or Die. Jest to narzę­dzie, które ma zapew­nić stały wzrost liczby zna­ków w doku­men­cie przez utrud­nia­nie życia, jeśli nie będą się one poja­wiały. Przed przy­stą­pie­niem do pracy wybie­ramy w jaki spo­sób  pro­gram będzie przy­po­mi­nał o pisa­niu. Wśród opcji mamy łagodny popup, dener­wu­jące dźwięki, a w try­bie Kamikaze usu­wa­nie wcze­śniej napi­sa­nego tek­stu. Przed każ­dym przy­po­mnie­niem tło zmie­nia też kolor na czer­wony. Ustawiamy także czas i ilość słów po któ­rych nie będziemy już nękani oraz jak długo możemy zwle­kać z  kolej­nym naci­śnię­ciem klawisza.

Continue reading

Ekrany dotykowe znikną za 10 lat?

Często mówi się o wyczer­py­wa­niu się zaso­bów natu­ral­nych Ziemi. Zazwyczaj są to paliwa kopalne, takie jak ropa naf­towa, ponie­waż na nich opiera się pozy­ski­wa­nie ener­gii. Ludzie wydo­by­wają i wyko­rzy­stują jed­nak całą gamę róż­nych sub­stan­cji. Jedną z takich sub­stan­cji, klu­czową dla dzi­siej­szej tech­no­lo­gii jest ind. Sam z sie­bie nie jest tak uży­teczny, jako tle­nek indu i cyny (ITO – idium tin oxide) two­rzy pod­stawę budowy dzi­siej­szych ekra­nów doty­ko­wych. Naukowcy z USA osza­co­wali obecne rezerwy indu na 16 tysięcy ton, ale jeśli podzie­limy to przez obecne zapo­trze­bo­wa­nie, otrzy­mamy wynik suge­ru­jący, że star­czą one na około 10 lat. Zapewne znajdą się jesz­cze jakiś złoża, ale zapo­trze­bo­wa­nie na ind stale rośnie.

Continue reading

Mobilne drukowanie z pomocą Dropboxa

Dzisiejsze smart­phony potra­fią naprawdę wiele. W wielu przy­pad­kach potra­fią zastą­pić kom­pu­tery sta­cjo­narne. Mimo to, cią­gle sporo czyn­no­ści jest trud­nych do wyko­na­nia. Jedną z nich jest dru­ko­wa­nie. Większość pro­gra­mów do obsługi dru­ka­rek jest płatna. Producenci sprzętu wpro­wa­dzają inno­wa­cje uła­twia­jące prace, takie jak dru­karki z adre­sem e-mail, ale to także wymaga dodat­ko­wych kosztów.

Od nie­dawna, do dru­ko­wa­nia z urzą­dzeń mobil­nych można wyko­rzy­stać Dropboxa. Umożliwia on prze­cho­wy­wa­nie pli­ków na ser­we­rze i ich syn­chro­ni­za­cje. Dzięki klien­tom na różne plat­formy i sys­temy ope­ra­cyjne można mieć do niego dostęp prak­tycz­nie wszę­dzie. Czyni to z niego dosko­nałe narzę­dzie do pracy w chmurze.

Duże moż­li­wo­ści Dropboxa wyko­rzy­stał Amit Agarwal. Stworzył on skrypt VBS, który po uru­cho­mie­niu, w fol­de­rze Dropboxa zakłada kata­log PrintQueue. Jest on póź­niej moni­to­ro­wany i jeśli pojawi się tam nowy plik, zosta­nie on otwarty i wydru­ko­wany za pomocą domyśl­nej dru­karki, a infor­ma­cje o tym zapi­sane w logu.

Continue reading

Blogowanie na WM cz.3 – moBlog

Kolejny pro­gram do mobil­nego blo­go­wa­nia to moBlog. Sampath Dassanayake ze Sri Lanki stwo­rzył udaną apli­ka­cję, która umoż­li­wia łatwe i pro­ste pisa­nie bloga na urzą­dze­niach z Windows Mobile. Nie posiada ona tylu funk­cji co Travelling Blogger, ale działa zde­cy­do­wa­nie spraw­niej, mimo że także został napi­sany przy uży­ciu .NET.

MoBlog wspiera WordPressa, Bloggera oraz LiveSpaces oraz obsłu­guje zarówno palm­topy z doty­ko­wym ekra­nem, jak i bez niego.  Instalacja odbywa się za pomocą pliku CAB i nie zaj­muje wiele miej­sca w pamięci urzą­dze­nia, czy na kar­cie pamięci.

Continue reading

Blogowanie na WM cz.2 – TBlogger

Długo zbie­ra­łem się do napi­sa­nia o Travelling Bloggerze (w skró­cie TBlogger). Liczyłem, że w końcu będę w sta­nie na nim tro­chę wię­cej popra­co­wać. Niestety, mimo prze­te­sto­wa­nia róż­nych kon­fi­gu­ra­cji sprzę­to­wych, jak i pro­gra­mo­wych nie udało mi się zmu­sić tego pro­gramu do dzia­ła­nia z akcep­to­walną pręd­ko­ścią. Szkoda, ponie­waż TBlogger posiada chyba naj­więk­sza funk­cjo­nal­ność spo­śród dostęp­nych apli­ka­cji do blo­go­wa­nia. Dla osób cier­pli­wych, które jed­nak spró­bują z niego korzy­stać przy­go­to­wa­łem krótki opis.

Continue reading

10 kolejnych żartów komputerowych

Dwa lata temu napi­sa­łem wpis ze zbio­rem 10 kom­pu­te­ro­wych żartów prze­zna­czo­nych na Prima Aprilis. Sporo czasu upły­nęło, więc posta­no­wi­łem tro­chę poszpe­rać i napi­sać część drugą z nową por­cją żartów.

1. Obracanie ekranu

Spora część kart gra­ficz­nych ma wbu­do­waną w ste­row­niki cie­kawą, choć rzadko uży­waną przez użyt­kow­ni­ków funk­cję obra­ca­nia obrazu na ekra­nie. Możemy obró­cić go o 90, 180, czy 270 stopni. Dla wygody do tej czyn­no­ści przy­pi­sane są skróty kla­wia­tu­rowe.  Wystarczy wci­snąć kom­bi­na­cje Ctrl + Alt + kla­wisz kie­run­kowy (kie­ru­nek wska­zuje w który miej­scu będzie „góra” obrazu).

Continue reading

Blogowanie na WM cz.1 — Writer

Czy jest jakiś pro­gram do pisa­nia bloga na Windows Mobile? Spotkałem się z tym pyta­niem już kilka razy. Jestem użyt­kow­ni­kiem tego sys­temu od kilku lat i znam sporo opro­gra­mo­wa­niu dla niego. Blog też mam (może nie­zbyt czę­sto aktu­ali­zo­wany), więc posta­no­wi­łem opi­sać pro­gramy, które umoż­li­wiają mobilne blo­go­wa­nie. Dotąd podobne arty­kuły pisa­łem dla pda2day (np. Mobilne mikro­blogi w nume­rze z maja 2009), ale tym razem posta­no­wi­łem zamie­ścić opisy poszcze­gól­nych pro­gra­mów tutaj, a dopiero póź­niej zebrać je razem w maga­zy­nie. Używam WordPressa, więc będę się sku­piał na tej plat­for­mie, ale więk­szość pro­gra­mów umoż­li­wia inte­gra­cję z kil­koma róż­nymi sys­te­mami blogowymi.

Pierwszym i naj­młod­szym pro­gra­mem do pisa­nia bloga na palm­to­pie jest Writer. Aplikacja ta jest próbą prze­nie­sie­nia funk­cjo­nal­no­ści zna­nej z Windows Live Writer na urzą­dze­nia prze­no­śne. Niestety do tego jesz­cze długa droga, ale pro­gram cią­gle jest jesz­cze w fazie beta i wygląda na to, że cze­scy auto­rzy powoli będą go roz­wi­jać. Z obec­nej wer­sji, mimo tylko pod­sta­wo­wych funk­cji, już da się korzystać.

Continue reading