A może rolki?

Za każdym razem jak coś wrzucam tu na stronę, to postanawiam sobie, że zacznę to robić częściej. Mam kilka naszkicowanych wpisów, ale nigdy nie mogę się zebrać za ich dokończenie i wysłanie. Mijają dni, tygodnie i miesiące, a tu pusto. Pomyślałem, że może tematy związane z rolkami mnie trochę rozruszają? Od dłuższego czasu jest to moje hobby, któremu poświęcam sporo uwagi, więc część z niej przeniesie się tutaj. Na początek może krótko o tym, jak to się zaczęło?

Pierwsze kroki na rolkach stawiałem będąc jeszcze dzieckiem. Dostałem rolki wraz z kompletem ochraniaczy mając jakieś 8 lat. Nauczyłem się na nich podstaw jazdy. Nie polubiłem ich wtedy za bardzo. Plastikowe, twarde kółka były wolne i wymagały idealnej nawierzchni, a zapinana klamrami skorupa nie była za bardzo komfortowe. Zdecydowanie bardziej wolałem wtedy jazdę na rowerze. Kiedy wyrosłem z rolek, na jakiś czas odeszły one w zapomnienie.

W szkole byłem raczej aktywnym dzieckiem i lubiłem sport. W większości dyscyplin radziłem sobie całkiem nieźle i WF wspominam bardzo dobrze. Zawsze więc miałem dostarczoną jakąś dawkę ruchu. W niektórych dziedzinach szło mi nawet na tyle dobrze, że byłem wybierany do reprezentacji szkoły na zawody. Pozwoliło mi to poczuć klimat jaki panuje na takich imprezach i nawet zdobyć kilka medali.

Z biegiem czasu tej aktywności fizycznej było jednak coraz mniej. Obowiązkowe zajęcia sportowe skończyły się na studiach i przez jakiś czas nie miałem regularnej porcji dodatkowego ruchu. Kondycja podupadła, a i trochę tłuszczyku się pojawiło. Pod koniec 2011 roku stwierdziłem, że źle mi z takim stanem rzeczy i trzeba coś z tym zrobić.

Najbardziej przekonany byłem wtedy do jazdy na rowerze, ale mieszkając w akademiku nie było miejsca w którym mógłbym go trzymać. Najprościej byłoby po prostu pójść pobiegać, ale wydawało mi się to mało efektywne. Stosunek wysiłku jaki trzeba włożyć do przebytej odległości jest kiepski. Szybkie biegi do 400 metrów są OK, ale dłuższe dystanse robią się dla mnie nudne. Trzeba było sobie znaleźć coś innego.

W tamtym okresie mój brat sporo śmigał na rolkach i po odrobinie szukania w internecie wydały mi się one całkiem niezłym rozwiązaniem. To takie połączenie szybkości jazdy na rowerze i minimalnego wyposażenia jak w bieganiu. Zdecydowałem się po ponad 10 latach spróbować jazdy na rolkach.

Na początku podchodziłem do tego dosyć niepewnie, bo nie wiedziałem czy mi się spodoba. Postanowiłem poszukać taniego sprzętu używanego i sprawdzić jak sobie będę radził. Okazało się, że nawet pamiętam jak się jeździ. Trochę gorzej było z hamowaniem, ale nieco ćwiczeń na parkingu i byłem w stanie się zatrzymać.

Zacząłem jeździć w miarę regularnie. Najpierw w parku, po kilka kilometrów. Potem zrobiło się kilkanaście. Zacząłem szukać ścieżek poza parkiem, ćwiczyć bardziej zaawansowane rzeczy. Nie wystarczyło to co widziałem i zacząłem szukać w internecie co się da zrobić na rolkach. Jak coś ciekawego znalazłem, to chciałem tego spróbować, co wymagało więcej jeżdżenia. Jak nie wychodziło, to trzeba było znaleźć dlaczego, a jak wyszło, to jak to zrobić lepiej.

Tym sposobem tak się nakręciłem na rolki, że stały się moim ulubionym sportem i przez różnorodność dyscyplin jakie można na nich wykonywać pewnie jeszcze na długo nim zostaną.