Kształty muzyki

Muzyka to mate­ma­tyka. To wie­dział już Pitagoras. Stwierdził on, że har­mo­niczne inter­wały można przed­sta­wić za pomocą sto­sun­ków liczb. Sądzono także, że kształt wszech­świata ma swoje odbi­cie w muzyce. Jak podaje bry­tyj­ski The Telegraph, trzej uczeni (Clifton Callender, Ian Quinn i Dmitri Tymoczko) zna­leźli spo­sób aby wszyst­kie te stwier­dze­nia dokład­nie zba­dać. Opracowali oni metodą na wizu­ali­za­cję muzyki. Nie jest to jed­nak ani­ma­cja zmie­nia­jąca się w rytm pio­senki znana z pro­gra­mów odtwa­rza­ją­cych muzykę, lecz mate­ma­tyczny wykres.
Continue reading

Platypus — plastelinowy shooter

Pamiętacie grę Neverhood? Była to chyba pierw­sza gra, w któ­rej świat był zro­biony z pla­ste­liny. Od dzi­siaj podobną kra­inę możemy zoba­czyć na palm­to­pach za sprawą gry Platypus. Naszym zada­niem jest obrona pań­stwa Mungola przed najaz­dem wro­gich Collosotropolan. Zasiadamy więc za ste­rami pro­to­ty­po­wego F-27 „Platypus” i lecąc w prawą stronę eli­mi­nu­jemy statki prze­ciw­nika. Do poko­na­nia mamy 20 pozio­mów umiesz­czo­nych na 4 róż­nych obsza­rach.
Continue reading

Kosmiczne śmieci

Czy zasta­na­wia­li­ście się co dzieje się na orbi­cie z tymi wszyst­kimi sate­li­tami, które prze­stają być potrzebne? Część z nich spad­nie w atmos­ferę. Mniejsze ele­menty spalą się w niej, jed­nak więk­sze trzeba zestrze­li­wać, jak w nie tak dawno ame­ry­kań­skiego sate­litę. Co jed­nak z tym wszyst­kim, co nie spad­nie? No więc nic. Dryfują sobie nadal na orbi­cie jako nie­po­trzebne, kosmiczne śmieci.

Europejska Agencja Kosmiczna (ESA) poka­zała kilka obraz­ków poka­zu­ją­cych jak przez 51 lat (od wystrze­le­nia Sputnika w 1957) Ziemianie zdo­łali zanie­czy­ścić naj­bliż­sze oto­cze­nie ich pla­nety. Wszystkie zamie­ściła witryna Gizmodo, ja pokażę tylko jedno, przed­sta­wia­jące część pół­noc­nej pół­kuli, w tym też Europę. Jak widać aż roi się od róż­nych sate­li­tów. Zdjęcie przed­sta­wia jed­nak tylko te na naj­niż­szych orbi­tach. Z oddali Ziemia coraz mniej przy­po­mina więc nie­bie­ską pla­netę, a coraz bar­dziej planetę-maszynę. Continue reading

Petrucci i smyczek w palcach

Chciałbym roz­po­cząć serię wpi­sów, w któ­rych chiał­bym przed­sta­wić utwory muzyczne, które w danej chwili uwa­żam za warte pole­ce­nia. Nie wiem jesz­cze jakie będą kry­te­ria dla nich, ale naj­waż­niej­szym na pewno będzie mój gust. Nie będę pisal o czymś, co mi się nie podoba.

Na pierw­szy ogień idzie John Petrucci ze swom Lost Without You zagra­nym na kon­cer­cie G3 (Satriani, Vai i Petrucci) w Bostonie w 2001 roku. Sporo osób pew­nie wie, kto to jest, ale wszy­scy, któ­rym jego nazwi­sko nic nie mówi, niech naj­pierw posłu­chają, a dopiero póź­niej zaczną czy­tać dal­szą część. Taka mała zagadka, dla tych wszyst­kich nie zna­ją­cych twór­czo­ści tego arty­sty. Spróbujcie zamknąć oczy i w cza­sie pierw­szej minuty odgad­nąć na jakim instru­men­cie gra Petrucci. Tym wszyst­kim, któ­rzy go nie znają, lub lepiej znają się na muzyce może się to wydać śmieszne, ale efekty mogą być zaskakujące.

John Petrucci — Lost Without You
Continue reading

10 komputerowych żartów na Prima Aprilis

Dziś jest pierw­szy kwiet­nia, więc pew­nie macie ochotę na zro­bie­nie komuś głu­piego dow­cipu. Jeśli nie macie pomy­słu przy­go­to­wa­łem małe zesta­wie­nie cie­ka­wych rze­czy, jakie można zro­bić z kom­pu­te­rem, aby tro­chę doku­czyć jego użyt­kow­ni­kowi.

1. Wygaszacz z Ekranem Śmierci

Każdy użyt­kow­nik Windowsa spo­tkał się pew­nie z nie­bie­skim ekra­nem oznaj­mia­ją­cym kło­poty z kom­pu­te­rem. Zazwyczaj jedy­nym wyj­ściem po jego poja­wie­niu jest reset maszyny. Stąd wzięła się nazwa: Niebieski Ekran Śmierci (z ang. Blue Screen of Death). Dzięki wyga­sza­czowi możemy spra­wić, że ten zło­wiesz­czy komu­ni­kat pojawi sił za każ­dym razem, gdy odej­dziemy na dłu­żej od kom­pu­tera. Można go ścią­gnąć z… witryny Microsoftu. Widać, że nawet tam pro­gra­mi­ści lubią cza­sami zażar­to­wać. Na innych sys­te­mach także można usta­wić taki wyga­szacz dzięki odpo­wied­niemu emu­la­to­rowi. Wyobraźcie sobie minę zatwar­dzia­łego prze­ciw­nika okie­nek, który na swoim kom­pu­te­rze ujrzy taki widok.

2. Fałszywy pulpit

Żart dosyć znany i łatwy do wyko­na­nia. Wystarczy zro­bić scre­ena pul­pitu (kli­kamy kla­wisz PrintScreen i wkle­jamy obra­zek do edy­tora gra­fiki), a następ­nie usta­wić go jako tapetę. Następnie ukry­wamy pasek zadań i ikony na pul­pi­cie (Prawy kla­wisz myszy -> Rozmieść ikony -> Pokaż ikony pul­pitu). Po powro­cie nasza ofiara z pew­no­ścią będzie zdez­o­rien­to­wana pró­bu­jąc coć włączyć.

3. Tapeta ze zbi­tym monitorem

Wykonanie bar­dzo podobne do poprzed­niego żartu, jed­nak tym razem na tapetę usta­wiamy obra­zek „psu­jący” ekran. Doskonałym przy­kła­dem jest taka tapeta. Do tego cho­wamy pasek zadań i ikony, oraz prze­su­wamy kur­sor poza kra­wędź ekranu. Pozostaje nam już tylko obser­wo­wać reak­cje naszej ofiary.

4. Przejęcie kontroli

Numer dla bar­dziej zaawan­so­wa­nych. Za pomocą VNC możemy kon­tro­lo­wać kom­pu­ter ofiary. Potrzebna jest nam do tego oczy­wi­ście sieć, ale w fir­mie z pew­no­ści ona ist­nieje. W VNC należy tylko zdez­ak­ty­wo­wać ikonkę w trayu. Teraz możemy patrzeć, jak ktoś bez­rad­nie roz­kłada ręce, gdy my kon­tro­lu­jemy kur­sor i klawiaturę.

5. Mysz dla sprinterów

Kolejny łatwy do zro­bie­nia żart. Wystarczy zmie­nić szyb­kość dwu­krot­nego klik­nię­cia na naj­więk­szą war­tość. Niewiele osób zdoła je wtedy wyko­nać. Wyobraźcie sobie fru­stra­cję osoby, która pró­buje to jed­nak zro­bić. Próbuje, pró­buje i próbuje…

6. Niegrzeczny kursor

Jak czuł­byś się na miej­scu kur­sora myszy? Wykorzystywany przez cały dzień, bez chwili odpo­czynku. Można się zde­ner­wo­wać i poka­zać użyt­kow­ni­kowi co się o nim myśli. Między innymi w tym celu powstał pro­gram Finger. Dzięki niemu, co pewien czas (możemy go skon­fi­gu­ro­wać), kur­sor pokaże nam środ­kowy palec, co jak wia­domo, nie jest gestem przy­jaźni. Jaka będzie odpo­wiedź użyt­kow­nika? Czy odpo­wie tym samym? Sprawdźcie sami. ;)

7. Mysie odchody

Kolejna mała apli­ka­cja stwo­rzona w celu respek­to­wa­nia praw kur­sora myszy. Nie ma on nawet prze­rwy na pój­ście do toa­lety. Gdzieś jed­nak trzeba zała­twiać swoje potrzeby fizjo­lo­giczne. Jak nie ma prze­rwy, to trzeba to nie­stety robić w pracy. Mouse Droppings jest pro­gra­mem, który co kilka sekund gene­ruje wła­śnie odchody kur­sora. Czas pomię­dzy kolej­nymi „potrze­bami” można oczy­wi­ście skon­fi­gu­ro­wać tak, aby dosto­so­wać go do naszych wymagań.

8. Mapowanie klawiszy

Tym razem coś dla tych, któ­rzy uży­wają kla­wia­tury. Po latach prak­tyki więk­szość pamięta stan­dar­dowy układ liter i zna­ków (a jeśli nie pamięta, to są poka­zane na kla­wia­tu­rze). Co się jed­nak sta­nie, gdy zosta­nie on zmie­niony, nawet w małym pro­cen­cie? Można to zro­bić na przy­kład pro­gra­mem KeyExtender. Jest to trial, ale 40 użyć powinno nam wystar­czyć do naszych celów. Dzięki niemu możemy każdy kla­wisz dowol­nie zapro­gra­mo­wać, nie­ko­niecz­nie zgod­nie z przy­ję­tymi standardami.

9. Firefox oszalał

Jeśli chcesz zro­bić kawał użyt­kow­ni­kowi Firefoxa, to możesz to łatwo zro­bić za pomocą odpo­wied­nich wty­czek. Część z nich działa tylko 1 kwiet­nia, więc masz mało czasu na ich prze­te­sto­wa­nie. Wszystkie zostały zebrane w Total Confusion Combo Pack!. Robią one roz­ma­ite rze­czy. Od odwró­ce­nia kolo­rów w logu Firefoxa, przez poka­zy­wa­nie 666 nie­prze­czy­ta­nych maili, po wsta­wia­nie róż­nych głu­pich tek­stów w różne miej­sca strony.

10. Zabawy ze sprzętem

Oczywiście zabawa nie musi ogra­ni­czać się do sfery pro­gra­mo­wej. Równie dobre rezul­taty może przy­nieść mała zabawa z samym sprzę­tem. Ile osób zre­se­tuje kom­pu­ter po wcze­śniej­szym odłą­cze­niu myszki i kla­wia­tury od jed­nostki cen­tral­nej? Ile osób pomy­śli, że optyczna myszka jest popsuta, ponie­waż ma nakle­jony kawa­łek taśmy kle­ją­cej na spo­dzie? Jeśli to wam nie wystar­cza, zawsze może­cie spró­bo­wać zamie­nić żyły w kablu od moni­tora. Podobnych pomy­słów jest bar­dzo dużo.

Może zna­cie jesz­cze jakieś spo­soby na uprzy­krze­nie korzy­sta­nia z komputera?

Część drugą z dzie­się­cioma kolej­nymi kom­pu­te­ro­wymi żartami.